My Way To Heaven, czyli jesienią na Szpiglasowy Wierch

Wyjeżdżając w lipcu z Zakopanego wiedziałam, że wrócę tu jeszcze w tym roku. Tatry mnie zaczarowały i to nie pierwszy raz… 
Jesień w Polsce przewrotna, więc zbieraliśmy się cały październik na wyjazd, skład zmienił się kilkakrotnie, ale w końcu padło na ostatni weekend października i 3-osobową ekipę. Opcje były dwie zależnie od warunków pogodowych – Kościelec albo Szpiglasowy Wierch, ale z racji tego, że w ostatnich tygodniach trochę poprószyło śniegiem ostateczny wybór pada na Szpiglas. W piątek 25-tego witamy Zakopane, meldujemy się i modlimy o jutrzejszą pogodę. Jak się okazuje trafiamy na najpiękniejszy weekend października i temperaturę w porywach do 20°C.
W sobotę po 7:00 opuszczamy kwaterę w Zakopanem i jedziemy wprost do Palenicy Białczańskiej. Już o 8:00 startujemy z parkingu i od razu narzucamy dobre tempo, bo i trasa niewymagająca. Póki co jest rześko i trochę chłodno, więc szybko docieramy do Wodogrzmotów Mickiewicza. Odbijamy w prawo na zielony szlak i zmierzamy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Pierwsze podejście jest dość ostre, ale z czasem teren łagodnieje. Kondycję mamy stale podtrzymywaną w Beskidach, więc trasa idzie nam nadzwyczaj gładko. Po około 50 minutach mijamy Nową Roztokę i kontynuujemy wędrówkę wzdłuż potoku. Prowadzę chłopaków zieloną ścieżką wśród kosówek, tak iż po kolejnych 30 minutach docieramy pod Siklawę. Tutaj robimy sobie dłuższą przerwę na odpoczynek i śniadanie. Popas przy szumie największego w Polsce wodospadu wpływa na wszystkich uczestników pozytywnie, a ja wciąż nie mogę się napatrzeć na ogrom i dzikość Siklawy.

Wielka Siklawa
Ruszamy dalej. Przed nami ostatnie 15 minut ostrzejszego podejścia po płytach skalnych i naszym oczom ukazuje się Wielki Staw, a sukcesywnie i cała Dolina Pięciu. Słońce dopiero co wyłania się zza Opalonego i Miedzianych, tym samym rozświetlając rozległy teren doliny. Nie obyło również się bez zdjęć, bo i po coś dźwigam te 1,5kg więcej 😉

Wielki Staw Polski a za nim nasz cel - Szpiglasowy Wierch
Wielki i Przedni Staw
Wędrówkę kontynuujemy szlakiem niebieskim, który prowadzi wzdłuż Wielkiego Stawu. Idziemy pośród kosówki w otoczeniu skalistych turni i wierzchołków Tatr Wysokich. Po 30 minutach docieramy do Tablicy Bronikowskiego i zmieniamy znaki na żółte. Robimy szybki postój na zastrzyk energii przed podejściem i ruszamy. 

Czarna Ławka, Kotelnica i Gładki Wierch
Spoglądając na Szpiglasa...
Na żółtej ścieżce doskonale widoczny jest nasz cel – Szpiglasowy Wierch. Póki co idziemy po równym terenie między Wielkim a Czarnym Stawem. Czasem spoglądam w tył na Orlą Perć, która wciąż jest dla mnie wyzwaniem. Po półgodzinnym, niewymagającym spacerze zaczyna się podejście właściwe.

Ekipa w komplecie
U podnóża Szpiglasa
Wąska, ale niezbyt eksponowana ścieżka ułożona jest z kamieni i nosi nazwę Szpiglasowej Perci. Im jesteśmy wyżej, tym piękniejsze widoki ukazują się naszym oczom, a ja co kawałek przystaję – nie dla odpoczynku, ale po to by ładować wewnętrzne akumulatory. Dolina Pięciu Stawów prezentuje się imponująco, ciężko oderwać wzrok...

Wielki Staw, Przedni Staw, schronisko w D5SP oraz Grań Wołoszyna
Gładki Wierch, Gładka Przełęcz, Walentkowy Wierch oraz Walentkowa Grań
Z czasem szlak staje się coraz ostrzejszy i zakosami pnie się ku górze. Idziemy powoli, lecz płynnym i równym tempem, kontrolując oddech. Czasem przystajemy na chwilę, by wsłuchiwać się w ciszę. Doprawdy nie słyszałam nic piękniejszego niż właśnie ta cisza, będąca ukojeniem dla duszy - tylko świst wiatru i nic poza tym. Głęboki wdech i idę dalej… Jeszcze z daleka ukazują nam się łańcuchy i zaskakujące pionowe podejście na przełęcz. Szybko się okazuje, że z bliska nie jest takie groźne, na jakie wyglądało. 

Widoki sprzyjają kontemplacji: Kozi Wierch górujący nad Wielkim Stawem
Po łańcuchach w górę...
Zbliżenie na Przedni Staw i schronisko
Wielki Staw Polski
Wzdłuż łańcuchów ku przełęczy
Po pokonaniu łańcuchów, czyli po około 5 minutach docieramy na Szpiglasową Przełęcz. Odsłania się przed nami zupełnie nowy widok, który dotąd był schowany. Wrażenie jest niesamowite, kiedy ogląda się naraz dziesiątki szczytów Tatr Wysokich, a wszystkie są dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Szlakowskaz na Szpiglasowej Przełęczy z widokiem na Szpiglasowy Wierch
Tatry Wysokie: Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt, Mały Lodowy, Świstowy, Żabi, Niżne Rysy,
Rysy, Wysoka i Mięguszowiecki Szczyt
Po drugiej stronie znany nam widok na otocznie D5SP: Gładki Wierch, Walentkowy Wierch,
Świnica, Zawrat, Mały Kozi, Zamarła Turnia, Kozi Wierch
Gdzieś potrzebują pomocy: helikopter z Miedzianymi w tle
Rysy, Wysoka, Mięguszowiecki Szczyt, Cubryna, Koprowy Wierch
Weryfikacja otoczenia Czarnego Stawu pod Rysami
Pogoda jest piękna, więc łapiemy każdy możliwy promień słońca. Po krótkim odpoczynku i kilku zdjęciach ruszamy na szczyt. Podejście przebiega po głazach i jest niewymagające. Po 10 minutach osiągamy wysokość 2172m n.p.m. i tym samym zdobywamy Szpiglasowy Wierch. Jest trochę wąsko i tłoczno, ale znajdujemy idealne miejsce do odpoczynku i podziwiania widoków. A te są fenomenalne! Zachwytom nie ma końca! 😊

Tatry Zachodnie: Dolina Koprowa, Liptowskie Kopy i Czerwone Wierchy
Hrube z przyczajonym Krywaniem, Pośredni Wierszyk
i Niżni Ciemnosmreczyński Staw
Tatry Wysokie i Bielskie: Miedziane, Hawrań, Płaczliwa Skała, Kołowy, Lodowy, Świstowy,
Żabi i Staroleśny Szczyt
Po lewej Miedziane, po prawej zbliżenie na Bielskie: Hawrań, Płaczliwa Skała oraz Szeroka Jaworzyńska
Dolina Pięciu Stawów Polskich i Mały Kozi, Kozi Wierch, Skrajny Granat, Orla Baszta,
Buczynowe Turnie i Wołoszyn
Zadni Staw Polski, Świnica, Zawrat, Mały Kozi i Kozi Wierch
Trasa poszła nam dużo szybciej, niż się spodziewaliśmy, więc mamy dla siebie przeszło godzinę na szczycie. To jest to na co czekałam: siąść na wysokości 2172 i zapomnieć o wszystkim… Poczuć promienie słońca na twarzy, jesienny wiatr we włosach, zamknąć oczy i regenerować duszę...

Na krawędzi...
Człowiek na szczycie :)
Miedziane z oknem na Bielskie
Kiedy baterie są już naładowane możemy ruszać w dół. W październiku dni są zdecydowanie krótsze, więc musimy kontrolować czas, a przed nami jeszcze około 14km marszu. Po chwili znajdujemy się ponownie na przełęczy, a następnie schodzimy drugim wariantem – Ceprostradą. Szlak do Morskiego Oka jest łagodnym trawersem, aczkolwiek czasami trochę eksponowanym (z naciskiem na trochę). Tę opcję zdecydowanie bardziej polecam na zejście, a to z tego względu, że mniej siadają kolana. Naszej wędrówce wciąż towarzyszą pyszne widoki, od których nie sposób oderwać wzroku.

Ceprostrada z widokiem na Tatry Bielskie
Żabi Szczyt Wyżni, Niżne Rysy i Rysy
Schodzimy dobrym tempem, zwalniając tylko na mijankach. Po 40minutach docieramy do Dolinki za Mnichem, gdzie zatrzymujemy się na łyk wody. Obserwujemy charakterystycznego Mnicha zupełnie z innej perspektywy, a również coraz lepiej widoczne są oba stawy: Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami.

Kocioł Czarnego Stawu z wybitnym Mięguszowieckim Szczytem
Wśród coraz gęstszej kosodrzewiny docieramy około 15:30 nad najbardziej oblegane jezioro w Tatrach. Słońce na dobre zachodzi za górami, a skoro pora dość późna, to możemy cieszyć się ciszą i spokojem. Chwila oddechu, szybka toaleta i ruszamy w drogę powrotną asfaltem.
Widok klasyk: Morskie Oko, Kazalnica, Mięguszowieckie Szczyty, Cubryna i Mnich
Nieco już zniechęceni, bo wiemy, że nasz czas w górach się kończy, schodzimy w dół. Na czerwonym szlaku jest dosyć tłumnie, ale nie zważając na to idziemy swoim tempem. Na parking docieramy o 17:00 i tym samym żegnamy się z Tatrami. Jednak wiem, że tylko na jakiś czas, że niebawem tu wrócę… Z nowym wyzwaniem i nową energią 😃 Póki co jednak dzisiejszy dzień dostarczył mi tyle doznań estetycznych, że wystarczy na baaardzo długo. Pozostaje tylko rzec: idealny dzień z idealnymi ludźmi.

A.N.
26.10.2013


 

4 komentarze:

  1. Łańcuchy niegroźne .... chyba ,że na dół po topiącym się śniegu , samemu , do tego z tyłu panikujący mężczyzna... Nie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To wtedy tym bardziej powinny się przydać. Przecież łańcuchy są do pomocy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trasa na Szpiglasowy po łańcuchach to zdecydowanie jedna z moich ulubionych. A jak się do tego doda jeszcze obłędny Kozi Wierch, to człowiekowi nic więcej do szczęścia nie trzeba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełni, piękna trasa :)

      Usuń