Piątka i Zawrat po raz pierwszy

Kiedy nadszedł wreszcie wyczekiwany urlop i wyjazd w Tatry, wszystko było zaplanowane z najmniejszymi szczegółami, jednak dopiero na miejscu okaże się, ile pomysłów uda się zrealizować. Pogoda wyjątkowo mi sprzyja i kolejny dzień z rzędu mogę wyruszyć na tatrzańską wędrówkę. Dzisiaj wybór pada na Dolinę Pięciu Stawów Polskich, a jak siły pozwolą to wyruszę także na Zawrat. Byłyby to moje pierwsze "2000" w górach, więc opcja jest tym bardziej kusząca 😉
O poranku lecę na busa do Morskiego Oka. Miejsca pozostały już tylko stojące, więc gniotę się w przejściu. Po 30 minutach jazdy wysiadam w Palenicy i ruszam asfaltówką w kierunku Wodogrzmotów Mickiewicza. Pierwszy odcinek mija dość szybko, większość turystów idzie prosto, podczas gdy ja odbijam w prawo ku Dolinie Roztoki. 


Wodogrzmoty Mickiewicza - rozstaj
Szlak natychmiast pnie się ostro w górę i kondycyjnie daje popalić. Wspinam się po dużych głazach, a po chwili teren robi się znacznie łagodniejszy. Maszeruję przez las, cały czas wzdłuż Potoku Roztoka. Po około 35 minutach docieram do Nowej Roztoki, gdzie okazuje się, iż czas na szlakowskazach jest mocno zawyżony. Tym lepiej dla mnie, dotrę szybciej do doliny. W dalszej części ścieżka prowadzi umiarkowanie pod górę, dostarczając po drodze widoków na tatrzańskie turnie.

Buczynowe Turnie
Wartki Potok Roztoka
Kiedy docieram do rozstaju Rzeżuchy, wybieram szlak zielony i kieruje się wprost pod Siklawę – największy wodospad zarówno w Tatrach jak i w Polsce. Droga żmudnie pnie się po skalnych stopniach wśród kosówki, jednak przy miarowym oddechu może być nawet przyjemnie. Bacznie obserwuję otoczenie wokół i po 25 minutach docieram na miejsce. Widok i brzmienie jest niesamowite. Huk Siklawy i strumień spadającej wody nadają dzikość i charakter temu miejscu. Siadam gdzieś na skałach i przy szumie wodospadu jem śniadanie.

Pod Wielką Siklawą
Dzikość natury w najlepszym wydaniu
Po odpoczynku czeka mnie ostatnie podejście do Doliny Pięciu Stawów po gładkich, skalnych płytach. Sprawnie pokonuję odcinek w czasie 10 minut, a moim oczom jako pierwszy ukazuje się Wielki Staw Polski. Docieram do krainy szczęścia znanej dotąd tylko z opowieści...

Próg Siklawy
Masyw Wołoszyna
Wielki Staw Polski, a za nim widoczne masyw Kotelnicy i Gładki Wierch
Sił mam w sobie wciąż w nadmiarze, więc kontynuuję wędrówkę niebieskim szlakiem w kierunku jednej z najpopularniejszych przełęczy tatrzańskich. Według tabliczki na Zawrat czeka mnie 1h 40min. Wąska ścieżka prowadzi wzdłuż Wielkiego Stawu, a z każdym przebytym metrem kolejno odsłaniają się przede mną strzeliste szczyty.

Kozi Wierch
Szlak na Krzyżne w towarzystwie Wołoszyna
Przedni, Mały i Wielki Staw Polski
Wyżni i Niżni Kostur oraz masyw Kotelnicy
Na wysokości Czarnego Stawu Polskiego szlak zaczyna intensywnie piąć się w górę. Wąska ścieżka prowadzi niewielkimi zakosami, a za plecami pojawiają się coraz piękniejsze widoki. Dolina z każdą minutą bardziej skrada moje serce.

Opalony, Miedziane, Szpiglasowy Wierch oraz 4 Stawy Polskie: Przedni, Mały, Wielki i Czarny
Czarny Staw Polski w otoczeniu Szpiglasowego Wierchu oraz Liptowskich Murów
I plan: Czarny Staw Polski, Kostury i Kotelnica;
II plan: Koprowy Wierch, Szczyrbski Szczyt oraz Grań Hrubego
Następnie szlak mocno zakręca w prawo wokół Kołowej Czuby i tym samym znajduję się w drugiej części D5SP. Niebieska ścieżka wciąż wiedzie kamiennym duktem, a przede mną wyłania się ostatni Staw Polski - Zadni. Dokonało się 😉

Kołowa Czuba
Zadni Staw Polski, Cichy Wierch i Walentkowy Wierch
Ja na szlaku z widokiem na Gładki Wierch i Gładką Przełęcz
Obecnie szlak nie jest już wymagający i umiarkowanie pnie się w górę. Podczas marszu rozglądam się wokół i podziwiam otoczenie Zadniego Stawu, które przyciąga mój wzrok jak magnes. Po upływie 1,5 godziny docieram na Przełęcz Zawrat i tym samym staję na wysokości 2159m n.p.m. Miejsce robi na mnie wrażenie - widok, położenie, aura, to wszystko czyni Zawrat swoistą przepustką do gór wysokich.

Szlak niebieski z Doliny Pięciu Stawów zakręcający za Kołową Czubą, dalej Miedziane
i Szpiglasowy Wierch, Cubryna i Koprowy Wierch oraz w oddali Szatan i Szczyrbski Szczyt
Panorama z Zawratu: Czarny Staw, Zadni Staw, Gładki Wierch, Gładka Przełęcz i Cichy Wierch;
Koprowy, Szatan, Szczyrbski, Hrube oraz Krywań w chmurach
Żółta Turnia i Żółta Przełęcz wznoszące się nad Czarną Doliną Gąsienicową
Tam na Orlą Perć... Ten ostatni to Mały Kozi Wierch
Zadni Staw Polski, Gładki Wierch i Gładka Przełęcz z widocznym nań zamkniętym szlakiem
Ludzi gnieździ się tu całkiem sporo, a przeważnie odpoczywają przed dalszą wędrówką na Świnicę lub Kozi Wierch. Siadam gdzieś w kącie na kamieniu, delektując się otoczeniem. Wyłączam myślenie i odpływam w swój zamknięty świat. Piękna, słoneczna pogoda sprzyja moim kontemplacjom i wszystko byłoby wręcz idealne, gdyby nie zimny wiatr hulający na przełęczy. Chciałabym zostać dłużej, ale po zjedzeniu kanapki ruszam powoli w dół. Droga powrotna czeka mnie tym samym szlakiem, aczkolwiek kusi mnie nieco trasa do Gąsienicowej. Jednak to nie mój czas i nie moje miejsce na ten wyczyn - nie czuję się na tyle pewnie, by schodzić po łańcuchach w dość mocno eksponowanym terenie. Podczas zejścia bynajmniej nie narzekam, gdyż całą panoramę mam wprost przed sobą i nie muszę się za nią ciągle obracać, jak to miało miejsce podczas wędrówki w górę. A jest co oglądać...

Gładka Przełęcz i Cichy Wierch nad Zadnim Stawem
Czarny Staw Polski, Szpiglasowy Wierch, Mięguszowiecki Szczyt, Koprowy Wierch,
Szczyrbski Szczyt oraz Hruby Wierch
Wielki Staw Polski, Opalony Wierch, Marchwiczna Przełęcz i Miedziane
Szlak na Szpiglasową Przełęcz i wyglądający zań 
Mięguszowiecki Szczyt oraz Cubryna
Po godzinie marszu ponownie znajduję się w dolinie i zatrzymuję się na przydrożnym kamieniu. Czasu mam całkiem sporo w zapasie, a i nigdzie mi się nie spieszy. Wokół nie ma nikogo, jestem tylko ja i góry…

Chillout...
Po solidnym wyciszeniu ruszam w dalszą drogę, obierając za cel schronisko. Znaną po części ścieżką podążam kolejne 30 minut mijając Wielki, Mały i Przedni Staw. Kiedy docieram do tłumnie obleganego obiektu z ledwością znajduje kawałek przestrzeni dla siebie. Nogi czują już przebyte kilometry i proszą się o odpoczynek.

Mały Staw Polski i Opalony Wierch
Wielki Staw Polski z nowej perspektywy
Przedni Staw z przylegającym schroniskiem oraz Niżnią Kopą i Świstową Czubą
Zmęczona a zarazem wypoczęta (bo kiedy ciało skonane, to umysł jest odprężony) rozpoczynam zejście drogą czarną do rozstaju Rzeżuchy. Obserwuję zatłoczony szlak przez Świstówkę Roztocką, spoglądam na potężne ściany Wołoszyna i zmykam zakosami w dół.

Świstowa Czuba
Od Przełęczy Krzyżne poprzez masyw Wołoszyna
Odcinek do Wodogrzmotów zajmuje mi zaledwie 55 minut, ale dłuży się niemiłosiernie. Zupełnie jakby ten szlak był krótszy pod górę... Gdy docieram do asfaltu, wiem że już niedaleko, że jakoś dotrę do busa i wrócę szczęśliwa na kwaterę. I tak też się dzieje. 
Przebyta przeze mnie trasa i zarazem pierwsza wizyta w Dolinie Pięciu Stawów zaowocowała totalnym zauroczeniem. To miejsce do którego zamierzam wrócić i to nie tylko we wspomnieniach. W dodatku przekroczona granica magicznych 2000m pokazała mi jak niewiele potrzeba, by zbliżyć się do nieba. Teraz już nie mam wyjścia - odtąd tylko w górę! 😃

A.N.

17.07.2013