Trzy Korony z każdej strony

Majówka trwa. Po wczorajszym zapoznaniu z Pieninami, na dzisiaj zaplanowaliśmy trasę na Trzy Korony - najbardziej charakterystyczny i rozpoznawalny szczyt, a zarazem najdłuższą pętlę całego wyjazdu, która pozwoli nam obejść masyw z każdej strony.
Wędrówkę rozpoczynamy o 7:30 w Krościenku i obieramy szlak
żółty. Dzień jest rześki i słoneczny, a na początek czeka nas strome podejście przez łąkę. Szybko zdobywamy wysokość, ale droga kondycyjnie daje popalić. Na szczęście potem szlak łagodnieje i wiedzie spokojnie przez las mieszany. Po 20 minutach marszu docieramy nad Pieniński Potok - miejsce idealne, by zaczerpnąć łyk wody, nim ruszymy dalej.

Pieniński Potok
Kolejny etap wycieczki to łagodna ścieżka przez las, w zasadzie aż do Przełęczy Chwała Bogu. Ponieważ po Pieninach nie mieliśmy jeszcze okazji wędrować, kompletnie nie jesteśmy świadomi tego, co nas czeka na przełęczy. Gdy docieramy na Polanę Szopka, wyłaniają się przed nami ośnieżone Tatry, a panorama zapiera dech. Konieczna jest przerwa na zdjęcia, a czas jakby zatrzymuje się w miejscu. Cud, miód! 😃

Polana Szopka z widokiem na Tatry
Piękna przełęcz o wdzięcznej nazwie :)
I raz jeszcze Tatry Wysokie i Bielskie
Przełęcz Szopka jest krzyżówką czterech szlaków, więc turyści docierają tu ze wszystkich stron. Jak się okazuje my wybraliśmy szlak najmniej uczęszczany. Po wstępnym naładowaniu akumulatorów i z uśmiechem na ustach, kontynuujemy wędrówkę zgodnie z niebieskimi znakami, aż na sam szczyt. Podejście nie jest długie, ale strome, przez co kondycyjnie pochłania sporo energii, jednak przy równym tempie i oddechu nie zajmuje zbyt wiele czasu. Dokładnie po 30 minutach znajdujemy się pod punktem poboru opłat i jak się okazuje jako pierwsi zdobywamy dziś szczyt (nie licząc ludzików, zwijających śpiwory ze wschodu słońca). Płacimy i ruszamy. Najpierw wchodzimy na metalowy podest wiodący wprost na szczyt Trzech Koron, a dokładniej na jej najwyższy wierzchołek - Okrąglicę. To właśnie nań usytuowana jest platforma widokowa, a ja już nie mogę się doczekać, co tam zastaniemy.

Trzy Korony - 982m n.p.m.
Metalowa konstrukcja doprowadzi nas do celu
Przedsmak widoków ze szczytu - Dunajec i Czerwony Klasztor
Po pokonaniu ostatnich stopni stajemy na szczycie i tym samym Trzy Korony zostają przez nas zdobyte. Oczywiście widok z wierzchołka jest powalający, oczy same wyskakują z orbit i dopiero po ich pozbieraniu mogę spokojnie podziwiać krajobraz. Panorama rozpościera się na Przełom Dunajca, Tatry, Pieniny, Gorce, Beskid Sądecki, Sromowce Niżne, Czerwony Klasztor oraz Schronisko PTTK „Trzy Korony”. Przez całe 20 minut taras widokowy jest tylko dla nas, więc tym bardziej cieszymy się sobą i widokami.

Panorama na południe w całej okazałości
Tatry <3
Tatry Zachodnie oraz kawałek Pienin
Zbliżenie na Sromowce Niżne, Czerwony Klasztor i schronisko PTTK
Malowniczy widok
Ciężko jest nam opuścić tak widokowe miejsce, ale jak mus to mus - kolejni górołazi już zmierza na platformę, więc czym prędzej znikamy. Za następny punkt programu obieramy sobie schronisko w Sromowcach Niżnych, czyli będziemy całkowicie tracić, zdobytą przez nas wysokość. Najpierw cofamy się do Przełęczy Szopka, by potem skręc w lewo i zgodnie z żółtymi znakami dreptać w dół. Po drodze liczni turyści zmierzają w górę, co tylko potwierdza nasze szczęście o możliwości przebywania samotnie na szczycie. Droga do Sromowców przebiega łatwo, lekko i przyjemnie początkowo przez las, a następnie pięknym kanionem - Wąwozem Szopczańskim.

Wąwóz Szopczański
Pod skałą
Końcówka szlaku to spacer szeroką drogą wśród łąk i finalnie po 35 minutach docieramy do schroniska. Na niebie nie ma ani jednej chmury, robi się gorąco, a widok z dołu na Trzy Korony jest olśniewający. Do tego zielone majowe otoczenie robi robotę, wiec nie pozostaje nam nic innego jak legnąć na ławce pod schroniskiem i nieco poleniuchować w tym smakowitym otoczeniu 😉

Końcówka szlaku
Majowy widok spod schroniska
Schronisko PTTK "Trzy Korony"
Po sowitej przerwie i doładowaniu energii zbieramy się do dalszej drogi. Kolejny punkt na naszej trasie to Czerwony Klasztor na Słowacji. Aby dostać się zagranicę wcale nie czeka nas długa droga. Wystarczy przeć kładką przez Dunajec i już 😉 Maszerujemy wzdłuż rzeki, a po drodze nie brakuje górskich widoków.

Schronisko "Trzy Korony" i Trzy Korony ;)
Pienińskie klasyki: Trzy Korony i spływ Dunajcem na tratwach
Pod klasztor docieramy w 30 minut i podziwiamy zabytek z zewnątrz, ponieważ na zwiedzanie muzeum jakoś niekoniecznie mamy ochotę. A może po prostu żal nam kilka euro na wstęp 😜 Po chwili udajemy się w drogę powrotną w kierunku schroniska. Słońce już nie świeci jak wcześniej, robi się chłodniej i wręcz zanosi się na deszcz. Trasa do Krościenka czeka nas ponownie przez góry, nie inaczej. Tym razem Trzy Korony chcemy obejść z boku, więc podążamy zielonym szlakiem na Ostry Wierch. Podejście kondycyjnie jest męczące, a na domiar złego zaczyna delikatnie mżyć. Przyspieszamy nieco kroku i po godzinie znajdujemy się na rozstaju, gdzie odbijamy w prawo na szlak niebieski i kierujemy się na Górę Zamkową, który stanowi jest z najbardziej nieprzystępnych szczytów w całym paśmie Pienin. Wąska droga dojściowa okazuje się zakorkowana, po chwili jednak wszystko się wyjaśnia - ratownicy GOPR znoszą turystę ze skręconą nogą. Na miejscu nie spędzamy wiele czasu. Zamek Pieniny, a raczej ruiny obchodzimy szybko i szykujemy się do powrotu na kwaterę. Z racji, że jest to nasz ostatni postój posilamy się przed zejściem.

Grota Świętej Kingi przy wejściu na Zamek
Zamek Pieniny
Nieco zmęczeni zmierzamy w dół po schodach, ciesząc się, że nie czekają już nas żadne podejścia. Niebo całkiem zaniosło się chmurami, a w dodatku w oddali słychać grzmoty. Niestety ten fakt nie zniechęca turystów, którzy wciąż idą w górę. Ja to bym się bała... Ostatni odcinek dzisiejszej wędrówki przemierzamy żółtym szlakiem wprost do Krościenka. Tutaj świeci piękne słońce, ale doskonale widać jak nad Szczawnicą szaleje burza. My na szczęście docieramy po chwili na kwaterę i zasłużenie odpoczywamy.
Trzy Korony to z pewnością obowiązkowy punkt do odwiedzenia w Pieninach. My dzisiaj mieliśmy sposobność poznać tę górę od podszewki i obwąchać ją z każdej strony. Za najlepsze szlaki dojściowe osobiście uważam żółty z Krościenka oraz także żółty ze Sromowców, a najlepsze punkty poza szczytem to oczywiście Wąwóz Szopczański i Przełęcz Szopka. Tak jakby ktoś zastanawiał się którędy jest najlepiej 😉 Koniecznie muszę kiedyś wrócić w te wszystkie widokowe miejsca. Magia Pienin trwa!

A.N.

02.05.2014



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz