Zapoznanie z Pieninami – Sokolica

Z Pieninami nie znam się zbyt dobrze i nie wiem o nich nic, poza tym co widziałam w sieci, czyli wszystko 😉 Kiedy w majówkę postanawiamy odwiedz ten zakątek Polski mamy spore oczekiwania i jesteśmy bardzo ciekawi, czy zostaną one zaspokojone. Czy te niewielkie pagóry o budowie wapiennej nas urzekną...?
Z Bielska wyruszamy 1 maja o 7:00, by do Krościenka nad Dunajcem dotrzeć w niecałe 3 godziny. Pogoda od rana nas rozpieszcza - jest słonecznie, choć nie upalnie, czyli idealne warunki w góry.
Dziś chcemy poznać się z Sokolicą i słynną sosną, która widnieje na wszystkich pienińskich pocztówkach. Zostawiamy samochód na parkingu w centrum i ruszamy zielonym szlakiem. Pierwszy etap trasy prowadzi drogą asfaltową wzdłuż Dunajca, a po 20 minutach wchodzimy na równą, leśną ścieżkę, wciąż maszerując w bliskim sąsiedztwie rzeki. Już na pierwszy rzut oka widać odmienność Pienin. Niby małe, a wariaty 😉

Dunajec
Następnie szlak wchodzi w piętro lasu i zaczyna ostro piąć się w górę, co kondycyjnie sprawia turystom trudności. My szybko i sprawnie pokonujemy ten odcinek, wykorzystując codzienną aktywność sportową, po czym znajdujemy się na Przełęczy Sosnów. Skręcamy w lewo i kontynuujemy wędrówkę niebieskim szlakiem, wciąż w leśnym sosnowo-bukowym otoczeniu. Ścieżka prowadzi po umiarkowanie równym terenie i robi się co raz tłoczniej, bo i godzina popularna (dochodzi południe). Nieuchronnie zbliżamy się do szczytu Sokolicy, a przed ostatnim "oporęczowanym" odcinkiem uiszczamy opłatę 3zł na rzecz PPN. Odtąd szlak prowadzi zakosami wzdłuż barierek po kamiennym podłożu. Po około 5 minutach docieramy na taras widokowy na wierzchołku, a pierwsze co rzuca nam się w oczy to ośnieżone Tatry. Znajdujemy wolne miejsce i podziwiamy całą rozległą panoramę oraz Przełom Dunajca.

Widok na Tatry ze szczytu Sokolicy
Przełom Dunajca z licznymi tratwami
Dunajec i majowe kolory
Trzy Korony i Zamkowa Góra ponad Dunajcem
Zaaferowani wcinamy kanapki, a ja wciąż rozglądam się za tym słynnym drzewkiem. Co ciekawe wierzchołek Sokolicy porastają reliktowe 500-letnie sosny, ale jak wiadomo jedna jest szczególnie charakterystyczna. Podążamy zatem na drugą stronę widokówki i po chwili znajdujemy sosnę efektownie zawieszoną nad przepaścią i okupowaną przy niej miejscówkę. Dunajec z tej perspektywy również prezentuje się godnie, jak i całe pasmo Małych Pienin.

Najsłynniejsza w Polsce sosna
Holica, zakole Dunajca i Małe Pieniny po lewej
Po zdjęciach wracamy na naszą miejscówkę na uboczu i napawamy oczy niecodziennymi widokami. Uwagę przykuwają zwłaszcza lasy pokrywające zbocza gór, połyskujące we wszystkich odcieniach zieleni. Wyobrażam sobie jak pięknie musi być tu jesienią...
Zejście zaplanowaliśmy sobie nieco okrężną drogą, tak aby zaliczyć również Sokolą Perć, jakkolwiek groźnie nie brzmi 😉 Aby plan miał szansę powodzenia udajemy się niebieskim szlakiem w kierunku szczytu Czertezik. Po solidnym 30-minutowym podejściu znajdujemy się na miejscu, gdzie zastajemy kolejny punkt widokowy. Stąd doskonale prezentuje się zdobyta przez nas niedawno Sokolica i jej pionowo opadająca ściana z 300-metorwą przepaścią.


Z widokiem na Sokolicę i Holicę
Łysina, Przełęcz Wyżni Łazek oraz Trzy Korony
Niebawem szlak rozdziela się na przyjemny i zwyczajny zielony oraz na przyjemny i eksponowany niebieski. My kontynuujemy wędrówkę niebieskim wariantem, czyli tym samym wkraczamy na Sokolą Perć. Tutaj zastajemy bardziej eksponowane miejsca, jednak wszędzie zabezpieczone są metalowymi barierkami lub drewnianymi pomostami. Jedyne utrudnienie to sporadyczne wąskie przejścia, przez co tworzą się zatory. Po chwilach przestoju żwawo nadrabiamy drogę i chyba przez to tempo zupełnie zapominam o udokumentowaniu trasy. Najzwyczajniej mnie przyćmiło 😜 Także musicie wierzyć na słowo, że szlak jest kondycyjnie i technicznie przyjemny, pojawia się kilka niewielkich wzniesień po drodze, jednak przeważa płaska ścieżka przez las. Niebieskie znaki kończą się na Przełęczy Bańków, skąd skręcamy w prawo na szlak żółty, którym podążamy aż do Krościenka.
Pieniny w pierwszy dzień mnie oczarowały. Wszakże nie myślałam, że aż tak zakręcą mi w głowie, ale ich odmienna przyroda, ukształtowanie i charakter skradły moje serce. To tylko potwierdza tezę, że każde góry mają swój specyficzny smak i z każdym pasmem wypada się zapoznać, a nawet zaprzyjaźnić 😊

A.N.

01.05.2014



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz