Magurka i Czupel od d*** (drugiej :P) strony

Wędrowniczek przebierał nóżkami. Kombinował, zmieniał, sprawdzał pogodę, pytał o radę aż w końcu wymyślił :D Lampka się zaświeciła, trybiki ruszyły i oto powstał plan. 5 stycznia postanawiamy „atakować” Czupel, a co by groźniej brzmiało Koronę Gór Polski ;) Zamierzamy dotrzeć tam zgoła z innej strony niż dotychczas, aż chciało by się rzec od d*** strony :P
Do rzeczy. Wyjeżdżamy standardowo o 8:00 z BB i obieramy kierunek Międzybrodzie Bialskie. Samochód zostawiamy w centrum, skąd ruszamy szlakiem czerwonym. Ledwo skręcamy w prawo, a przez nami już podejście… Ach, „gupie” te góry ;) oczywiście już po pokonaniu pierwszego odcinka między domami naszym oczom ukazuje się całkiem przyzwoity widok na Jezioro Międzybrodzkie i naprzeciwległy Żar.




Po chwili wchodzimy na leśną ścieżkę, którą maszerujemy w górę. I maszerujemy, maszerujemy, i w górę…i w górę… I tak przez najbliższe 3,5km. Podejście jest męczące kondycyjnie, jedno z gorszych w Beskidach. Drogę utrudnia w dodatku lód pod śniegiem. Po godzinie wędrówki zaczyna sypać śnieg i robi się mrocznie. Widoki znikają pod warstwą chmur, a my po niesamowicie dłużącym się marszu docieramy na Rogacz.



Robimy łyka wody i ruszamy dalej. Ostatnia górka przed nami i po 10 minutach stajemy na Czuplu, należącego do KGP. Chwila na zdjęcia i krótki oddech. A jakie widoki na jezioro i Żar ;)




Idziemy niebieskim szlakiem w kierunku Magurki Wilkowickiej. Teraz już na szczęście po równym. Mijamy sporo narciarzy na biegówkach, turystów niewiele. Śnieg trochę mnie irytuje, bo wali po oczach, ale jakoś hamuje emocje i idę przed siebie. Widzę już ostatni zakręt, już myślę o ujęciach schroniska w obiektywie, a tu… nie widać nic poza chmurą i śniegiem. Na szczęście im bliżej podchodzimy tym mgła się przerzedza, i mogę trochę pofotografować.




Czas na zasłużony odpoczynek po ponad 2-godzinnej wędrówce. Siadamy przy jednym ze stolików koło ciepłego kaloryfera. Herbata, śniadanie i przytulanie :D
Godzina na rozgrzanie nam wystarcza, więc ruszamy w drogę powrotną. Szukamy żółtego szlaku do Międzybrodzia i to nim rozpoczynamy wędrówkę w dół. Pierwsze idziemy w kierunku Przegibka, by potem odbić w prawo. Droga jest nieprzetarta, ale w świeżym puchu idzie się przyjemnie. Szlak początkowo prowadzi nas zakosami między świerkami.



Po godzinie dostrzegamy domy i drogę asfaltową. Już prawie wychodzimy z lasu aż tu nagle bęc! I tak oboje leżymy na śniegu po poślizgu na lodzie. Taka Ci niespodzianka na koniec i pierwsza gleba tej zimy ;) Na szczęście śnieg zamortyzował upadek i szybko wstajemy bez żadnych obrażeń .
Pozostaje nam teraz marsz chodnikiem wzdłuż drogi aż do centrum, a pokonanie odcinka zajmuje nam niecałe 40 minut.
Po odśnieżeniu samochodu możemy spokojnie wracać do domu, a ja jak zwykle rozmyślam i planuje, gdzie by tu jutro. No bo jeszcze ostatni dzień wolnego przed nami, to trzeba wykorzystać na 100% :D

A.N.

05.01.2015


2 komentarze:

  1. Oooo zima jak się należy! A drugi dzień wolnego też pod szyldem KGP? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro relacja z dnia następnego, ale szczyty nie z KGP :)

    OdpowiedzUsuń