Nieodkryte zakątki Beskidu Małego - Potrójna i Łamana

Dziś ostatni dzień wolnego od pracy. Koniecznie musieliśmy go dobrze spożytkować, więc plany obowiązkowo górskie. Postanawiamy ruszyć gdzieś, gdzie nasza stopa jeszcze nie postała. Cel: Potrójna w Beskidzie Małym.
Zmierzamy do punktu startu, czyli do Przełęczy Kocierskiej, skąd rozpoczniemy naszą pętlę. W tym przypadku nie bardzo pętlę, ponieważ nic sensownego nie wymyśliłam i będziemy zmuszeni wracać tą samą trasą co w pierwszą stronę. Póki co zacznijmy trasę :)
Wysiadamy z samochodu i pierwsze co czuje, to przeszywający lodowaty wiatr. Ależ jest nieprzyjemnie… No nic trzeba się szybko rozgrzać, a nie ma nic bardziej rozgrzewającego niż szybki marsz :P Tak więc wchodzimy w las i podążamy czerwonym szlakiem.



Od razu czeka nas podejście, a potem naprzemiennie droga w dół, w górę i po równi. Także do wyboru do koloru. Rozmowa umila drogę i zanim się obejrzeliśmy mija godzina, a my stajemy na szczycie Potrójnej.



Pomimo, że podczas wędrówki wyłaniało się słońce, to w momencie zdobycia szczytu zanoszą się chmury i nie widać nic. No cóż, może na powrocie coś się uda zobaczyć. Na Potrójnej nie ma schroniska, ale nieopodal leży chatka, gdzie można napić się kawy i herbaty. Tam więc zmierzamy na krótki odpoczynek i rozgrzanie. W środku tylko gospodarze, więc siadamy w kącie i pałaszujemy kanapki ;)



Naszym kolejnym celem tego dnia jest Łamana Skała, na której byłam rok temu i pomimo, że to miejsce kompletnie mnie nie urzekło to innej opcji na dziś nie ma, a na powrót jeszcze nie czas. Wchodzimy na szlak żółty i ruszamy ku Przełęczy Zakocierskiej. Powoli jakiś widok się przebija.



Następnie wędrujemy spokojnie w górę, by po 50 minutach dotrzeć do wyciągu Czarny Groń, gdzie roi się od amatorów białego szaleństwa. Na chwilę przystajemy.



Do Łamanej Skały pozostaje nam ostatnie podejście i po 25 minutach jesteśmy u celu. Droga na szczyt oczywiście zasypana śniegiem. Znajdujemy ścieżkę na „pamięciówce” :P i wprowadzamy również parę napotkanych turystów. Chwila dla fotoreportera, łyk herbaty i odwrót z Madahory :)



Zejście idzie nadzwyczaj szybko i już po 20 minutach znajdujemy się na rozstaju szlaków na Przełęczy na Przykrej. Tym razem skręcamy w lewo i dla urozmaicenia chcemy jeszcze zahaczyć o Chatkę Studencką pod Potrójną.



Szlak żółty prowadzi nas po równi, a i widoki się odsłaniają.



Idziemy jeszcze kilka minut i już jesteśmy przed chatką. Miejsce urokliwe, a naszą uwagę przykuwają ciekawe drogowskazy.





Nie sugerując się jednak drogowskazem obieramy za cel samochód ;) Kontynuujemy wędrówkę żółtym szlakiem, mijamy Zbójeckie Okno i rozpoczynamy podejście na znaną już nam Potrójną.



Mozolnie gramolę się na górę i jakoś wygramolić się nie mogę. Po 20minutach oto jestem na szczycie i przekonana, że teraz to już chwila w dół ruszam żwawo. No i idziemy w dół, a potem w górę, i znowu w dół, i tak się dłuższy w nieskończoność. Naciągnął ktoś ta drogę czy jak? Zapał gdzieś ucieka i leniwie posuwam się przed siebie. I tak po niecałej 1,5h w końcu „cywilizacja” i parking.
Ogrzewanie na full i do domku :D
I tak kończy się tygodniowy urlop, ale pewnie niebawem w weekend znów ucieknę w góry. Postanowienia górsko-noworoczne są, to czas je planować i realizować!

A.N.

06.01.2015



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz