Cicha Kiczera przez gwarny Żar

Nie zawsze można iść gdzieś dalej, bo i nie zawsze prognozy są sprzyjające. Jak się później okazało było całkiem ok, bo halniak w Beskidzie Małym był umiarkowany, ale słyszałam że w wyższych partiach gór nie było zbyt miło. Tak więc wychodzi na to, że decyzja była słuszna i dobrze, że wylądowaliśmy w tym miejscu. Zacznijmy od początku.
Sobota godzina 8:00 start. Można by wcześniej tylko po co? ;) Spać też czasem trzeba, zwłaszcza że trasa na dziś jest nadzwyczaj krótka. Po 30 minutach docieramy do Porąbki, skąd rozpoczniemy dzisiejsze wędrowanie. Ruszamy szlakiem czerwonym, najpierw przez zaporę.


Początkowo szlak prowadzi drogą asfaltową, co nie znaczy że nie pod górę. W Porąbce wieje zimny wiatr i jest pochmurno, chociaż słońce cały czas usiłuje się przebić. Po 25 minutach wchodzimy w las, a ścieżka od razu pnie się konkretnie w górę. Śladów śniegu nie widać, ale wraz z wysokością pojawiają się zmrożone płaty. Po kolejnych 30 minutach marszu teren nieco się odsłania i możemy spojrzeć na Jezioro Międzybrodzkie.



Pogoda również nam sprzyja. Wiatr się uspokaja i pojawia się słońce. Na szczyt pozostało nam 20 minut wędrówki i niebawem docieramy na gwarne miejsce pełne narciarzy. Widoki całkiem przyzwoite, jednak podmuchy wiatru spore, więc chowamy się na chwilę do poczekalni kolejki terenowej.




Po łyku wody i kilku głębszych…wdechach ruszamy w dalszą drogę do punktu kulminacyjnego naszej wędrówki. Cel wyłania się nieśmiało nad akwenem.



Idziemy wzdłuż zbiornika, który ciągnie się i ciągnie, że końca nie widać. Po 20 minutach marszu przy płocie wchodzimy w niewielki lasek i zaczynamy podejście pod górę. Już po 20 minutach meldujemy się na szczycie Kiczery.

Nieśmiało obracam się za siebie i podziwiam… Jeden z lepszych punktów widokowych w Beskidzie Małym. Love it!
Siadamy na ławce i zabieramy się za posiłek przy pięknym krajobrazie. Trochę wieje, ale nie przeszkadza nam to zupełnie. Jesteśmy tylko my i natura <3




Po nasyceniu oczu i duszy możemy szykować się do powrotu. Niestety zejście czeka nas tą samą drogą. Skoro jest dopiero po 11:00 a my już schodzimy, to mamy mały plan na odwiedzenie jeszcze jednego miejsca. Póki co jednak wracamy z powrotem na Żar i dalej szlakiem czerwonym w kierunku Porąbki. Całość zejścia zajmuje nam 1,5 godziny. Gdy docieramy do samochodu jest mega ciepło. Dziś wiosna z kretesem pokonała zimę. Szkoda tylko że mam zimową kurtkę, którą pospiesznie ściągam. Jest godzina 13:00 i piękna pogoda, dlatego postanawiamy podjechać na nieodległe, a zapewne ciekawe miejsce. Mianowicie Kozubnik - ruiny kompleksu hotelowego, który powoli zostaje odbudowywany. Powierzchnia budynków jest olbrzymia i pełna zakamarków. Chodzimy ostrożnie, bo mury nie są w zbyt dobrym stanie i jest trochę strasznie, ale jeśli ktoś nie był to polecam. Miejsce przesiąknięte historią.





Potem już tylko zostaje nam powrót do domu i zaplanowanie jutrzejszego wypadu w góry. A dziś było szybko, miło i przyjemnie :)

A.N.

21.02.2015



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz