W krainie beskidzkich wysp - wyjątkowy azyl na Mogielicy

Korzystając z dobrej passy pogodowej, postanawiamy kontynuować nasze zdobywanie Korony Gór Polski. W ten weekend jedziemy w Beskid Wyspowy i zacieramy rączki na najwyższą weń Mogielicę 😃 Już rano pokazują się pierwsze promienie słońca i we wspaniałych humorach rozpoczynamy podróż we troje ku Limanowej. Po drodze w Skomielnej wyłaniają się Tatry i tym bardziej jestem przekonana, że to będzie dobry dzień. O 8:20 docieramy na miejsce, a konkretnie do Jurkowa, skąd będziemy rozpoczynać dzisiejszą trasę. Zabieramy plecaki, spoglądam ostatni raz na mapę i niebieskim szlakiem ruszamy w nieznane. Na początku idziemy dosyć szeroką ścieżką po kamieniach i podziwiamy krajobraz wokół.

Jurków i górujący nad nim Ćwilin oraz w oddali Śnieżnica
Niebawem wchodzimy w piętro lasu, a droga jest niewymagająca i przyjemna. Szlak prowadzi delikatnie w górę i w ogóle nie czujemy zmęczenia, co dobrzy nam wróży, ponieważ na szczyt mapa przewiduje 2h 45min. Podłoże jest suche, a wokół czuć wiosnę pełną parą. Teren zdecydowanie przypomina mi Gorce i wędrówkę na Turbacz, którą po drodze wspominamy. Lubię te wyprawy w nowe pasma i ten zew małego odkrywcy 😜

Niebieski szlak
Po godzinie marszu, mniej więcej w połowie drogi zaczyna pojawiać się śnieg i odtąd towarzyszy nam aż na szczyt. Jest mokry, topniejący, o brejowatej konsystencji, ale na szczęście nie zapadamy się w nim, tylko spokojnie stawiamy kroki. Trochę żałuję, że nie ubrałam w porę stuptutów, a teraz to już mi się nie chce wyciągać ich z plecaka 😉 Teren momentami się wyostrza, by po chwili ponownie prowadzić nas po równi, czasem idziemy przez widokowe polany, by za moment znów zniknąć w lesie. Jednym słowem różnorodność.

Polana Cyrla i Beskid Wyspowy
Gdy wreszcie zauważamy w oddali wieżę widokową, najpierw czeka nas trawers lasem, by potem dość stromo cisnąć w górę. Po łącznie 2 godzinach dochodzimy wąską ścieżką między drzewami na szczyt Mogielicy. 1170m n.p.m. i tym samym kolejny szczyt z KGP zostaje przez Nas zdobyty! Wierzchołek jest całkowicie porośnięty przez las świerkowy, a w jego centralnym punkcie umieszczony został pachołek szczytowy, z którym obowiązkowo musimy mieć zdjęcie. Głównym punktem programu jest jednak wysoka na 20 metrów wieża widokowa, która zupełnie samotnie czeka na nasze odwiedziny.

Pamiątkowe na szczycie
Pachoł, tablica informacyjna i dolna partia wieży
20 metrów wzwyż
Żądni widoków ruszamy ku drewnianej konstrukcji. Wdrapujemy się powoli, szczebelek po szczebelku, najpierw po imitacji schodów, a później już jakby po drabinie. Wieża jest naprawdę wysoka i zdecydowanie najlepsza, na jakiej dane mi było gościć. Widoki z platformy są niesamowite i nie mówię tu tylko o Tatrach, które zawsze zachwycają, ale także o Beskidzie Wyspowym, Sądeckim, Gorcach, czy nawet Babiej Górze. Prawda jest taka, że nie wiem, gdzie najpierw patrzeć, bo panorama na cztery strony świata zakrawa o szaleństwo 😉 

W górę
Chłopaki na schodach
Pierwsze spojrzenie z platformy na Tatry
Polana Stumorgowa, Krzysztonów oraz Gorce
Beskid Wyspowy i Babia Góra w oddali
Lubogoszcz i Ćwilin
Beskidzkie wyspy - Lubogoszcz, Ćwilin i Śnieżnica
Pagóry i doliny
Modyń i Beskid Wyspowy
Tatry, Gorce i Kiczora Kamienicka
Z górami w tle
Tatry Wysokie tuż za Gorcem
Rozsiadamy się na dobre na wieży i spożywamy śniadanie w bajkowych okolicznościach. Jesteśmy zupełnie sami, a podczas posiłku wciąż chłoniemy każdy kawałek krajobrazu. Taki widok ładuje kompletnie akumulatory, a ja czuję, że mam w sobie moc 😃 Po około godzinie postanawiamy wreszcie schodzić, a trochę nam w tym pomaga zimny wiatr, który przeszywa nas do szpiku kości. Za kolejny cel obieramy Polanę Stumorgową, ale zanim wyruszymy dalej, rozglądamy się jeszcze na szczycie. Po zejściu z wieży jest zdecydowanie cieplej, a po wietrze nie ma śladu. Jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć.

Wieża z dołu
W całej okazałości
Szybko odnajdujemy szlak niebiesko-żółty i obierając kierunek południowo-zachodni podążamy w kierunku Hali Mogielica. Zejście jest mocno strome, co skutkuje w częste podjeżdżanie na mokrym śniegu, ale wąska ścieżka między drzewami szybko wyprowadza nas na polanę. Gdy tylko wychodzimy z lasu przez nami wyłania się olbrzymia hala z widokiem niegorszym niż ten z wieży. Polana Stumorgowa jest największą w całym Beskidzie Wyspowym, a tak pokaźny rozmiar zawdzięcza wypasanym tu niegdyś owcom. Idziemy jeszcze kawałek w dół, po czym widząc ławki, skręcamy ku nim. Słońce skutecznie rozgrzewa atmosferę, a wiatr zniknął wraz z wysokością. Korzystamy z tych chwil relaksu, a ja zabieram się za suszenie skarpetek, które przegrały walkę z topniejącym śniegiem.

Polana Stumorgi z widokiem na Beskid Wyspowy, Gorce oraz Tatry
Na czas suszenia awaryjne skarpetki Bartka w rozmiarze 47 :P
Idealne miejsce na relaks
Niestety czas ucieka nieubłaganie, a im bliżej południa, tym Tatry stają się coraz mniej wyraźne. Po półgodzinnej regeneracji postanawiamy ruszać w dalszą drogę. Obecnie będziemy kierować się wzdłuż polany ku Przełęczy Przysłopek i dalej na Krzystonów. Wędrówka przez halę w wiosennych warunkach wcale do łatwych nie należy. Musimy niesamowicie uważać na topniejący śnieg i czy pod nim lub trawą nie czają się głębokie kałuże. Ostrożność niestety nie chroni mnie przed ponownym przemoczeniem butów i niezwykle żału, że Meindle zostały w domu. Ostatni raz spoglądamy na Mogielicę, po czym znikamy w lesie.

Polana Stumorgowa i Mogielica
Zbliżenie na wieżę
W kierunku Ćwilina i Jurkowa
Maszerujemy żółtym szlakiem umiarkowanie w dół pośród drzew, a dotarcie do przełęczy zajmuje nam 30 minut. Następnie czeka nas strome podejście na Mały Krzystonów, a 10 minutom wędrówki towarzyszą ciągłe postoje na wodę. Słońce grzeje niemiłosiernie, wiosnę czuć w pełni i nie śmiem na ten stan rzeczy narzekać. Jest cudnie. Ze szczytu Małego Krzystonowa podążamy grzbietem na Krzystonów, niestety szlak jest kompletnie niewidokowy, nie licząc niewielkich prześwitów między drzewami. Po 30 minutach zmieniamy znaki na zielone i odtąd zmierzamy wprost do samochodu. Droga powrotna w porównaniu do tej na Mogielice jest zdecydowanie bardziej zaśnieżona, a wraz z utratą wysokości w miejsce śnieżnej brei pojawia się błoto. Po 30 minutach niewymagającego zejścia wychodzimy wreszcie z lasu i wkraczamy na drogę jezdną.

Koniec leśnej ścieżki
Ostatnie 20 minut asfaltem do samochodu pokonujemy na krótki rękaw, bo temperatura na dole dobija prawie 20C. Odcinek mija szybko i bezboleśnie, a nas czeka już tylko dwugodzinna podróż do BB...
Powoli żegnamy się z Beskidem Wyspowym, który zaoferował nam dzisiaj ciszę i wytchnienie od miejskiego zgiełku. Na szlaku spotkaliśmy zaledwie kilka jednostek, a ja uwielbiam tak mało uczęszczane pasma. Do tego dodajmy widokowe pozycje na trasie i całość jest idealnym połączeniem na górski odpoczynek. Mogielica jest na pewno jednym z tych miejsc, do których wrócę. Coś w sobie ma 😊

A.N.

11.04.2015




4 komentarze:

  1. Całkiem ładne widoki z tej Mogielicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wieża widokowa fantastyczna :) i całkiem wysoka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Byliśmy, też w ramach KGP, widoki dopisywały, zarówno z wieży, jaki z Hali.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super szczyt, na pewno tam wrócę :)

    OdpowiedzUsuń