Grzbietem Małych Pienin – Wysoka, Durbaszka i Wysoki Wierch

Na wyjazd w Pieniny miałam chrapkę już dawno, tylko trzeba było poczekać na odpowiednie warunki (czytaj: nie za ciepło i nie za zimno). Kiedy ostatnio zdobywaliśmy Wysoką pogoda nas nie rozpieściła, a wierzchołek był całkowicie zanurzony w chmurach. Mamy więc zamiar zdobyć go raz jeszcze dzisiaj dnia 01.08.2015.
Pobudka do przyjemnych nie należy, no bo kto lubi wstawać w weekend o 4:00 nad ranem… No ale jak się zachciało jechać 150km w góry, to trzeba się ogarnąć. Droga przebiega bez żadnych problemów, pogoda zapowiada się nieźle, a na trasie możemy nacieszyć oczy pierwszymi widokami tego dnia na Tatry, Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie.


Tatry i Jezioro Czorsztyńskie z drogi
Punktualnie o 8:30 ruszamy na szlak z parkingu we wsi Jaworki. Odnajdujemy zielone znaki i wchodzimy do Wąwózu Homole, który jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Pieninach. Kanion zamknięty jest przez 120-metrowe skalne ściany, a jego dnem płynie Potok Kamionka. Już na początku pojawiają się charakterne widoki, dzień budzi się do życia, jednak w momencie wejścia do wąwozu robi się chłodno. Idziemy żwawo i wzdłuż potoku, a szlak go kilkukrotnie przecina. Niegdyś trzeba było pokonywać go po kamieniach, obecnie zostały zamontowane ułatwienia w postaci mostków, schodów i poręczy. Otoczenie prezentuje się całkiem przyjaźnie dla oka, a my systematycznie się rozgrzewamy.

Szlak prowadzi wzdłuż potoku Kamionka z licznymi kaskadami
Mostki ułatwiają pokonanie potoku
Szlak w dalszej części
Już po 30 minutach docieramy kompletnie niezmęczeni do niewielkiej polanki, na której znajdziemy kilka skalnych formacji oraz ławki do odpoczynku. Wokół panuje pustka, chocispodziewaliśmy się raczej oblężenia w szczycie sezonu, ale jak widać na Wysoką wielu amatorów nie ma. Towarzystwo słońca niezmiernie nas raduje, robię kilka zdjęć i lecimy dalej.

Polana i miejsce do odpoczynku
Tablica informacyjna
Dalej ścieżka prowadzi wręcz po równym terenie w otoczeniu wapiennych skał i lasu. Szybkim tempem idziemy przed siebie, gdy nagle zatrzymuje nas grupka turystów, pytających którędy na Sokolicę… Że gdzie?! Grzecznie odpowiadam, że stąd na Sokolicę "to se ne da" i zachęcam do pójścia na Wysoką, która jest równie widokowa, o ile nie bardziej. Godzina drogi do celu przekonuje grupę, która idzie w nasze ślady. Szybko się oddalamy, przechodzimy przez potok i wtem przed nami wyłania się piękna zielona polana, szczyt Wysokiej oraz solidne podejście. Jest dość ostro, ale dzięki temu szybko zdobywamy wysokość, a co za tym idzie widoki są coraz lepsze. Możemy podziwiać nie tylko nasz cel i charakterystyczne pienińskie kopy, ale i rozległy Beskid Sądecki.

Polana z widokiem na Wysoką
Widok na Przehybę
Bliźniacze drzewa
Polana pod Wysoką
Po 15 minutach wchodzimy w las i teraz czeka nas najbardziej wymagający odcinek szlaku. Pamiętam, jak schodziliśmy nim w błotnistą majówkę roku 2014, jednak dziś idzie sprawnie i po chwili pojawiamy się na rozstaju. Obieramy niebieskie znaki i zmierzamy wprost na szczyt Wysokiej. Po 5 minutach skręcamy w lewo i żwawo pniemy się w górę. Ostatni docinek na szczyt jest ubezpieczony przez metalowe schody oraz poręcze. O ile przy ładnej pogodzie wydają się być zbędne, o tyle po deszczu całkiem nieźle się sprawdzają.

Ostatni kwadrans na szczyt
Metalowe ułatwienia
Chyba wszyscy wiedzą, że Wysoka jest najwyższym szczytem Pienin, ale paradoksalnie leży w Małych Pieninach i to w dodatku na granicy polsko-słowackiej, więc zalicza się zarówno do Korony Gór Polski, jak i Słowacji. Kopuła szczytowa porośnięta jest borem świerkowym, więc podczas wędrówki nie uświadczymy widoków. Warto jednak pamiętać, że przy szlaku ulokowanych jest kilka punktów widokowych, na które warto zaglądnąć. Oczywiście zaliczamy każdy po kolei i mamy przedsmak widoków z wierzchołka. Całkiem, całkiem prezentują się Pieniny Czorsztyńskie, Właściwe oraz Tatry 😀

Widokówka No1 - Tatry po raz pierwszy
Pieniny Właściwe - Sokolica, Trzy Korony, Nowa Góra
Po upływie około 5 minut i postawieniu zaledwie kilkunastu kroków, stajemy na szczycie. Poza nami na platformie widokowej przebywa trójka Słowaków, więc swobodnie robimy zdjęcia i cieszymy oczy rozległą panoramą. Tatry, Pieniny, Beskid Sądecki oraz słowackie pasma prezentują się imponująco. Właśnie tak mi się to dziś wymarzyło - ciepły dzień, widoki i cisza 😀

Wysokie Skałki 1050m n.p.m.
Widok na Słowację: pasma Magury Spiskiej i Góry Lewockich
Tatry Bielskie, Wysokie i część Zachodnich
Wysoki Wierch i Pieniny Właściwe: Sokolica i Trzy Korony
Jest moc!
W kierunku Beskidu Sądeckiego
Ps. Kto zauważył zmianę outfitu? 😜
Intrygująca sprawa mojego odmiennego ubioru jest oczywiście spowodowana jakże ludzkimi sprawami, jak pocenie. Dlatego na szczycie jak tylko nadarzy się ku temu okazja, zakładam świeżą koszulkę, dzięki czemu chronię plecy przed przewianiem. Na wierzchku Wysokiej mamy całą godzinę na posiadówę. Częstokroć zostajemy z przyjaciółmi tylko we czworo i po raz kolejny stwierdzam, że ruch jak na sezon turystyczny jest znikomy. Aż dziwne…
Nasza dalsza trasa przebiega przez szczyt Durbaszki i Wysokiego Wierchu, czyli będziemy podążać pasem granicznym. Wracamy do rozstaju z niebieskim szlakiem i kontynuujemy wędrówkę cieniem przez las. Najpierw musimy zdobyć Borsuczyny, na które podejście jest ostre, ciężkie kondycyjnie, na szczęście krótkie. Potem teren łagodnieje, a zarazem się odsłania i odtąd maszerujemy rozległą połoniną.
Po 30 minutach docieramy na szczyt Durbaszki, a przed nami rozpościera się widok na Wysoki Wierch i charakterystyczne Trzy Korony. Cudo 😃

Na szczycie Durbaszki - 942m n.p.m.
Połonina z widokiem na Wysoki Wierch i Trzy Korony
W zasadzie nasza trasa biegnie na wprost, lecz postanawiamy nieco zboczyć ze szlaku i udać się do Górskiego Ośrodka pod Durbaszką na zimną pepsi i krótki odpoczynek. Warto wiedzieć, że na miejscu nie uświadczycie alkoholu, więc nie liczcie na zimne piwo w upalny dzień. Sam obiekt jest położony w malowniczym otoczeniu gór, a można się tu dostać nieznakowaną drogą dojazdową z Jaworek. My mamy od szlaku raptem 5 minut drogi, po czym zasiadamy w cieniu jednej z altanek.

Malownicze położenie schroniska
Widok z okolic na Pasmo Radziejowej
Ośrodek szkolno-wypoczynkowy "Pod Durbaszką"
Po chwili oddechu żwawo ruszamy na ostatni szczyt tego dnia - Wysoki Wierch. Absolutnie nie wiemy, co nas tam czeka, ale póki co delektujemy się przyjemnym, widokowym szlakiem, biegnącym przez łąki. Z czasem po naszej lewej przerzedzają się drzewa i odtąd nieprzerwanie towarzyszy nam widok na Tatry. Ta połonina mogłaby trwać w nieskończoność... 😃 

Połonina i kopuła Wysokiego Wierchu
Słowackie polany
Całość odcinka przebiega wygodną ścieżką, a ostatnie podejście jest intensywne, ale bardzo krótkie. Po kilkunastu krokach stajemy na 898m n.p.m. i aż mnie zatyka 😉 Wysoki Wierch, zwany również Szlachtowym Wierchem jest jednym z najlepszych punktów widokowych w Małych Pieninach, w dodatku bardzo łatwo dostępnym turystycznie. Panorama roztacza się na Tatry, Pieniny, Beskid Sądecki, Gorce oraz wszystkie smakowite polany i wsie położone w pobliżu. Wierzchołek w dodatku jest praktycznie pusty, więc po raz kolejny potwierdza się, iż Małe Pieniny nie są popularne w przeciwieństwie do pasma Właściwych z Sokolicą i Trzema Koronami na czele. Czy mi to przeszkadza? Absolutnie nie!

Niedawno przez nas odwiedzone Durbaszka i Wysoka
Słowacka cesta i Tatry
Aksamitka, Plasna, Łysina, Nowa Góra i Trzy Korony
I ja na pachołku, na który ledwo wylazłam ;)
Po obwąchaniu szczytu, rozkładamy się na trawie i zasłużenie odpoczywamy. Pogoda oraz wszystkie inne okoliczności nam sprzyjają, więc szybko się rozleniwiamy. Po przerwie zmierzamy powoli zachodnim stokiem w dół i odtąd już tylko w dół. Wciąż jest widokowo i tak naprawdę nawet nie wiemy, kiedy tracimy wysokość. Na łące beztrosko pasą się krowy, a nas intryguje szpiczasty pagór obrośnięta iglakami 😉 W tym miejscu powoli żegnamy się z Tatrami.

Zejście zachodnim stokiem wciąż widokowe
Krówki mają popas
Ten szpiczasty szczyt to Rabsztyn, ostatnie spojrzenie na Tatry
Szlak wiedzie wśród łąk i polan, a szeroka droga wygodnie sprowadza nas w dół. Nogi maszerują po miękkim podłożu, a kurz delikatnie pokrywa nasze buty. Po 40 minutach docieramy do Szlachtowej i odtąd chodnikiem podążamy do samochodu pozostawionego w Jaworkach. Już po 20 minutach meldujemy się na parkingu, wskakujemy w cichobiegi i tak dobiega koniec naszej wędrówki. 
Pieniny znowu mnie zaczarowały, po prostu mają w sobie coś magicznego. To piękne pasmo ze swoją odmiennością, za każdym razem mnie zaskakuje, a dzisiejsza wędrówka choć krótka, naszpikowana była smakowitymi panoramami. Takie trasy uwielbiam! Baterie zostały naładowane, a oczy chłonęły każdy milimetr krajobrazu. Następny raz widzę się z Pieninami w zimie 😃

The end

A.N.

01.08.2015



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz