Oprócz błękitnego nieba, nic nam dzisiaj nie potrzeba [Kôprovský štít]

Wczorajszego wieczoru dokonaliśmy trudnego wyboru i zgodnie z tą decyzją dziś mamy zamiar zdobyć Koprowy Wierch. By dzień powitać już w górach wstajemy o 3:50 i opuszczamy kwaterę o 5:00. Gwiaździste niebo zwiastuje piękną pogodę, a w dodatku jest niesamowicie ciepło. Tym razem kierujemy się do miejscowości Štrbské Pleso, aby zminimalizować odcinek powtarzającej się trasy z przedwczorajszymi Rysami. Drogę na parking pamiętamy jeszcze z ubiegłego roku, przy okazji wędrówki na Krywań, więc bez problemu docieramy na miejsce. I tak oto o godzinie 5:20 ruszamy na szlak. Czołówka na głowę i jazda w las 😃
Szlak czerwony prowadzi od początku szerokim traktem przez las. Z każdą minutą robi się coraz jaśniej, ale finalnie czołówki wyłączamy dopiero po 30 minutach. Znajdujemy się na rozstaju dróg i
kontynuujemy wędrówkę szlakiem czerwonym. Drugą opcję (zielonym) zostawiamy sobie na powrót w ramach urozmaicenia 😉 Droga wkrótce nieco się odsłania i obecnie możemy podziwiać pierwsze widoki, ponieważ świta już na dobre. Krajobraz robi się coraz bardziej skalny, a szlak trawersuje kamiennym duktem wzdłuż urwiska.

Popradzka Kopa, Wysoka i otoczenie Doliny Złomisk
Osterwa
Po dokładnie 1h 5min docieramy do krzyżówki przy Popradzkim Stawie. Jakaż miła to była alternatywa dla znienawidzonej asfaltówki. Zatrzymujemy się dosłownie na chwilę, by zaczerpnąć wody i szybko wracamy na szlak. Kolejny dobrze nam znany odcinek do rozstaju nad Żabim Potokiem pokonujemy w 25 minut. Pomimo wczesnej pory mijamy sporo turystów i liczymy, że w zapowiadane okno pogodowe wszyscy popędzą na Rysy. Nie mylimy się i tym samym na niebieskim szlaku pozostajemy sami. W dodatku mamy cichą nadzieję na kameralną atmosferę na wierzchołku Koprowego Wierchu 😊

W oddali widoczny szlak czerwony na Rysy i górująca nad nim Popradzka Kopa
Ochoczo idziemy dalej po równym terenie wśród kosówki, by niebawem pokon Hińczowy Potok. Następnie ścieżka powoli wchodzi w zakosy i w szybkim tempie nabieramy wysokości. Szlak prowadzi po kamiennych stopniach, wznosząc się nad Szatanią Dolinką, miejscami jest trochę sypki, ale kompletnie nie zwracamy na to uwagi. W całości skupiamy się na widokach po naszej lewej stronie, czyli potężnej Grani Baszt, z Szatanem na czele, które mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Na domiar pozytywnych wrażeń niebawem dotrą do nas pierwsze promienie słońca 😃

Po prawej: Rysy, Waga i Wysoka, w dolince widoczna Chata pod Rysami
Grań Baszt na czele z Szatanem skąpana pierwszych promieniach słońca
Ścieżka na chwilę się wypłaszcza, by potem znów piąć się w górę. Idziemy kawałek skalnym rumowiskiem, mijamy kilka zdziwionych kozic, a przed nami odsłania się Dolina Hińczowa z całym przepysznym otoczeniem. Jest ona zgoła odmienna od Doliny Żabiej, którą podążaliśmy na Rysy. Tamtejszy surowy i skalny charakter zastąpiony jest trawiastym otoczeniem i łagodnością. Idziemy jeszcze kawałek po płaskim terenie, obserwując kolejno wyrastające szczyty, włącznie z naszym dzisiejszym celem. Docieramy nad Wielki Staw Hińczowy, gdzie robimy postój na śniadanie. Ależ tu jest pięknie! Patrzę i się uśmiecham 😊

Tak nas wita Hińczowa Dolina: Koprowy Wierch, Cubryna i Mięguszowieckie Szczyty
Widok na Koprową Przełęcz, po prawej Koprowy Wierch, po lewej Koprowy Grzbiet
Szlakowskaz z widokiem na Mięguszowieckie Szczyty
Velke Hincovo Pleso, Cubryna i Mięgusze
Wdychamy głęboko cały otaczający nas krajobraz, napawamy się ciszą i po 20 minutach ruszamy w dalszą drogę. Na szlaku spotykamy jedynie parę Słowaków, z którymi na przemian się mijamy. Po kilku krokach wchodzimy na próg wału morenowego i od teraz już przyjemnie w słońcu maszerujemy ku Koprowej Przełęczy Wyżniej. Przed nami odsłania się Mały Staw Hińczowy oraz ścieżka na przełęcz, która zakosami wręcz zachęca do wędrówki. Póki co jednak moją uwagę przyciąga Grań Baszt odbijająca się w tafli jeziora oraz wygrzewający się na kamieniu świstak.

Mały Staw Hińczowy i Grań Baszt
Z bliska
Szlak na Koprową Przełęcz
Świstak wygrzewający się na kamieniu
Po krótkim trawersie Hińczowej Kopki zaczynamy podejście na Koprową Przełęcz. Szlak niebieski pnie się wspomnianymi zakosami w górę, a z każdym krokiem wzwyż widoki są coraz pyszniejsze. Pomimo że idzie się naprawdę dobrze, co kawałek muszę przystanąć, jednak to nie kondycja szwankuje. To jakaś nieodparta siła każe mi się zatrzymywać, rozglądać i robić zdjęcia 😜 Wraz z wysokością oddala się Hińczowy Staw, natomiast przybliżamy się do poziomu Mięguszowieckich Szczytów. Taki układ mi pasuje 😃

Ze szlaku na Koprową Przełęcz
Bartek i Hińczowy Staw
Ściana Mięguszy: Wielki, Pośredni i Czarny oraz Przełęcz pod Chłopkiem
Po 30 minutach przyjemnej wędrówki osiągamy Vyšné Kôprovské Sedlo. Zatrzymujemy się na chwilę, by unormować przyspieszony oddech, a jednocześnie ogarnąć wzrokiem całe otoczenie. Widoki poszerzają się o zachodnią stronę, a według tabliczek na szczyt pozostało zaledwie 45 minut. Jest dopiero godzina 9:00, a my już przekroczyliśmy magiczną wysokość 2000m n.p.m. Cudowne uczucie stać tutaj, teraz, tylko we dwoje i patrzeć na strzeliste granie odcinające się od błękitnego nieba. Życie jest piękne! 😃

Szczęśliwy człowiek z widokiem na Grań Baszt
Grań Baszt z wyróżniającym się Szatanem
Szczyrbski Szczyt, Hruby Wierch, Walowe Turnie, Bednażowe Turnie oraz Garajowe Turnie górujące nad Hlińską Doliną
Ramię Koprowego i szlak prowadzący na szczyt Koprowego Wierchu
W znakomitych humorach i przy wyśmienitej pogodzie, ochoczo idziemy dalej. Czerwona droga prowadzi na szczyt niewielkimi zakosami po drobnych, luźnych kamieniach. Niestety sypki grunt co chwilę ucieka spod nóg i szlak aż prosi się o jakiś remont, czy regulację. Pal licho z podejściem w górę, ale w dół może być (nie)ciekawie… Z każdym krokiem nabieramy wysokości, a za naszymi plecami odsłania się coraz więcej szczytów i coraz okazalsze panoramy. Czy na wierzchołku coś nas jeszcze zdoła zaskoczyć...?

Rysy, Ganek, Wysoka, Mała Kończysta, Wołowiec Mięguszowiecki, Kończysta, Tępa;
w dole Koprowa Przełęcz Wyżnia
I plan: Zadnie Rycerowe, II plan: Czerwone Wierchy, II plan: Starorobociański Wierch i Bystra
Po pokonaniu niewygodnego odcinka, jesteśmy przekonani, że szczyt jest na wyciągnięcie ręki. Okazuje się jednak, że mamy przed sobą jeszcze całe Ramię Koprowego. Teraz szlak prowadzi stricte po głazach i robi się nieco bardziej stromo. Czasem trzeba się podciągnąć, czasem przytrzymać, czasem znowu grunt ucieka spod nóg, ale łącznie po 40 minutach stajemy na wysokości 2363m n.p.m. Punktualnie o 9:40 Koprowy Wierch zostaje przez nas zdobyty!

Na szczycie!
Jesteśmy na wierzchołku sami. Staję na jednym z kamieni i rozglądam się wokół. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Chyba najpiękniejsza panorama z możliwych właśnie ukazała się moim oczom. Grań Baszt, Pośredni Wierszyk, Liptowskie Mury, Rycerowe, Czerwone Wierchy, Orla Perć, Mięguszowieckie Szczyty to zaledwie część z tych wszystkich smakołyków. Oddycham głęboko. Czy można chcieć więcej…? 😍

Ciemnosmreczyńskie Stawy w otoczeniu Zadnich Rycerowych i Liptowskich Murów,
na wprost
otoczenie Zadniego Stawu Polskiego: Świnica, Gąsienicowa Turnia,
Zawratowa Turnia, Zawrat, Mały Kozi Wierch i Kołowa Turnia;
w oddali Czerwone Wierchy i Giewont; na ostatnim planie Pilsko i Babia Góra
I plan: Wrota Chałubińskiego, Szpiglasowy Wierch, Miedziane i Ceprostrada,
II plan od lewej: Świnica, Gąsienicowa Turnia, Zawratowa Turnia, Zawrat, Mały Kozi Wierch,
Zamarła Turnia, Kozie Czuby, Kozi Wierch, Granaty, Orla Baszta i Buczynowe Turnie
Zbliżenie na Liptowskie Mury: Wrota Chałubińskiego i Szpiglasowy Wierch, w tyle Masyw Wołoszyna
Cubryna i Hińczowa Przełęcz
Cubryna oraz Mięguszowiecki Szczyt Wielki
Mięguszowiecki Szczyt Czarny i Wołowiec Mięguszowiecki górujące nad Hińczowym Stawem;
II plan:
Łomnica, Rysy, Ganek, Wysoka, Kończyste i Tępa
Tatrzańskie Kolosy: Rysy, Ganek i Wysoka
I plan: Szatan, Wielka Capia Turnia, Hlińska Turnia, Szczyrbski Szczyt;
II plan: Solisko: Szczyrbskie, Małe, Pośrednie i Wielkie
Ja, Grań Hrubego i wystający Krywań
Ja i Mięgusze
Zbliżenie na kocioł Zadniego Stawu Polskiego, w tle Giewont oraz Babia Góra
Na szczycie nie ma wiele miejsca, w dodatku powiewa chłodny wiatr, więc siadamy nieco poniżej wierzchołka. Tam odpoczywamy około godziny, a z radości nawet głód zanika. Niebawem dołącza do nas kilku wędrowców i z góry obserwujemy jak powoli zaczynają się gromadzić tłumy w okolicy Hińczowego Stawu. Wypadałoby powoli zbierać się do zejścia, bo na wąskim szlaku mijanki mogą nie należeć do najprzyjemniejszych, ale ciężko jest się zmusić do ponownej wędrówki. Finalnie dopiero ok. 10:40 ruszamy. Po kwadransie wychodzimy z trudnego terenu i spoglądamy raz jeszcze w dół. Wielki Staw Hińczowy poniżej wierzchołka prezentuje się znacznie lepiej.

Ponownie Velko Hincovo Pleso i jego otoczenie
Odtąd już bez przystanków maszerujemy dobrym tempem, a im niżej tym jest znacznie cieplej. Niebawem docieramy na Koprowską Przełęcz i nieopodal na trawie robimy przerwę na śniadanie. Jest zdecydowanie tłoczniej aniżeli 2 godziny temu, a cisza i spokój bezpowrotnie znikają. Na siodle spędzamy około 30 minut, po czym kontynuujemy wędrówkę.

Skrajna Baszta, Mała Baszta, Pośrednia Baszta i Szatan widziane z Koprowej Przełęczy
W druga stronę Tatry Zachodnie
Pogoda cały czas dopisuje, więc aby jak najwięcej czasu spędzić w górach, następny postój i chillout planujemy nad Wielkim Hińczowym Stawem. Pomimo wielu mijanek na niebieskim szlaku, odcinek pokonujemy sprawnie i po 20 minutach możemy zasłużenie legnąć nad jeziorem. Tutaj też jest cudnie, a my wyszukujemy na tyle ustronne miejsce, żeby w spokoju odpocząć.

Podczas zejścia z Koprowej Przełęczy towarzyszy niezmiennie taki widok
Mały Staw Hińczowy i szlak wzdłuż Hińczowego Potoku
Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem i nań małe ludziki :)
Masyw Koprowego - tam my byli ;)
A takie ciche miejsce znaleźliśmy nad stawem
Nad jeziorem odpoczywamy chyba też około 30 minut, chociaż w sumie nie pamiętam. Czas jakby staje w miejscu, bo i nigdzie nam się nie spieszy. Relaks pełną parą! Dopiero przed 12:00 powoli i leniwie zbieramy się do powrotu. Mamy w pełni naładowane akumulatory, nogi wypoczęte, więc wio w dół 😉 Szlakowskaz również jest dla nas miłym zaskoczeniem i pokazuje zaledwie 2h 5min do parkingu. Tak blisko? 😜 Pokonujemy prostkę w Dolinie Hińczowej i natychmiast dostrzegamy Popradzki Staw. Coś mi się nie chce wierzyć, że tam tylko godzina drogi...

Hotel Górski nad Popradzkim Stawem i zakosy na Sedlo pod Ostrvou
Wracamy po dobrze znanym nam terenie (niestety nie ma innej alternatywy powrotu) i tak mijamy kolejne odcinki szlaku. Po 45 minutach docieramy do Rozstaju „Pod Żabami” i stamtąd w 20 minut do Popradzkiego Stawu. Siadamy na chwilę na ławce i zjadamy ostatki z plecaka. Jest ciepło i przyjemnie, ale czuję, że dalej nie będzie mi się chciało iść. Jakoś wcale nie jestem tym faktem zaskoczona 😉
Nadszedł czas na ostatni etap wędrówki. Rano dotarliśmy ze Szczyrbskiego Jeziora szlakiem czerwonym, to teraz dla odmiany pójdziemy zielonym. Mamy w tym również ukryty cel. Jutro chcemy wybrać się na spacer nad oba stawy i to w lekkim obuwiu, więc chcemy sprawdzić, która droga będzie ku temu odpowiedniejsza. Tak więc ruszamy kawałek szlakiem niebieskim po asfaltówce i po 5 minutach skręcamy w prawo na szlak zielony. Początkowo schodzimy wąską ścieżką w dół, przeprawiamy się na drugą stronę Potoku Mięguszowieckiego i dalej idziemy po w miarę równym terenie. Niestety kolejne 15 minut musimy drałować pod górę, a uwierzcie że po 17km wędrówki już się po prostu nie chce (w dodatku nieźle grzeje). Jedyny plus jest taki, że od podchodzenia mniej bolą stopy - ot takie marne pocieszenie 😔 Gęba nam się sama uśmiecha, kiedy dochodzimy do zapowiadanego rozstaju. Teraz już żwawiej idziemy prostką przez las, a potem ostatni kawałek w dół. Po prawej widzimy Strbske Pleso i nogi jakoś się wloką. Do przodu pcha nas jakaś siła. Chyba taka, iż są to ostatnie kilometry do pokonania w tych znienawidzonych trepach! Nie no ja na prawdę lubię moje Meindle, ale po 130km w Tatrach chyba mogę je na chwilę znielubić ? 😜 I tym oto cudownym sposobem znajdujemy się na moście w Szczyrbskim Plesie i po chwili jesteśmy przy samochodzie. Dumna, szczęśliwa i zmęczona rzucam buty do bagażnika.
Właśnie dobiegła końca nasza ostatnia wędrówka na tegorocznym urlopie
w Tatrach Słowackich. Wczoraj wahaliśmy się, na którą górę się zdecydować, ale Koprowy był najlepszym możliwym wyborem. Zachwycił jedną z najpiękniejszych tatrzańskich panoram, a wszystko się tak pomyślnie poskładało, że dzisiejszy dzień był idealny. Wiem, że na pewno tu wrócę. Czuję, że to jest jedna z tych gór… tych ulubionych… 😃
A póki co wracamy do Smokowca. Pora się spakować i szykować do wyjazdu, ale zanim obowiązki najpierw przyjemności: kapustnica, knedliki i słowacki browar 😎


Najlepsza restauracja w Smokovcu – Koliba Kamzik
A.N.
13.09.2015


1 komentarz:

  1. Dla mnie także widok z Koprowego jest jednym z piękniejszych jakie miałem okazję oglądać z tatrzańskich szczytów.
    Miałaś cudowną pogodę na konsumpcję tych cudownych panoram. Śliczne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń