Jesień w Beskidach na całego --> Rysianka

Właśnie zbliża się koniec tygodnia, a my coś nie mamy pomysłu na nową trasę. Przeważnie jest tak, że Bartek wybiera szczyt, a ja do tego dorysowuję kolejne punkty i szlaki, i tak powstaje gotowa pętla. Po długich dyskusjach i przemyśleniach jako cel pada Rysianka, a ja specjalnie dla nas znajduję nową drogę.
Samochód zostawiamy w Złatnej i dokładnie o 8:15 w niedzielę ruszamy na szlak. Wędrówkę rozpoczynamy zgodnie z czarnymi znakami, ale niebawem to się zmieni.

Początek trasy – Złatna
Szlak prowadzi szeroką drogą delikatnie w górę (trzeba pamiętać że jest to również droga dojazdowa do schroniska). Pogoda póki co nie zachwyca, bo jest dosyć pochmurno, ale zachwycać może wszechobecna jesień. Kolory na szlaku wymiatają :)

Barwy jesieni
Po niecałych 30 minutach docieramy do pierwszego rozstaju i tutaj zbaczamy z wygodnej drogi na poczet węższej leśnej ścieżki. Żółty szlak ma nas doprowadzić do Przełęczy Bory Orawskie i tym samym zrobi nam się ciekawa pętla. Ścieżka ta jest dla nas zupełną nowością i nie kryjemy zdziwienia, kiedy droga zaczyna katorżniczo piąć się w górę. Czekają nas trzy żmudne podejścia nim docieramy do przełęczy. A na miejscu cisza spokój i granica państwa.

Ten etap za nami
Wędrówkę kontynuujemy polsko-słowackim szlakiem, który ma nas doprowadzić na Trzy Kopce. Ścieżka jest dosyć wygodna i prowadzi umiarkowanie pod górę. Początkowy las liściasty wraz z wysokością zamienia się w iglasty, a teren nieco bardziej się odsłania. Niestety chmury wiszą dość nisko przez co skutecznie pozbawiają nas widoków. Niemniej jednak otoczenie jest jakieś magiczne.

Szlak graniczny
Krople...
Po 45 minutach docieramy na wspomniane Trzy Kopce. Szczyt otoczony jest zewsząd lasem i jednocześnie jest krzyżówką szlaków na Rysiankę, Pilsko i Krawców Wierch. My wybieramy szlak czerwony na Rysiankę i nim będziemy się za moment kierować. Póki co jednak chwila odpoczynku.

Trzy Kopce
Stąd przyszliśmy
Kapliczka z flagą Polski
Szlak czerwony początkowo prowadzi delikatnie w dół lasem. Potem przebiega po równym, niekiedy błotnistym podłożu, aż w końcu wyprowadza nas na otwarty teren u podnóży Hali Rysianka. Pozostaje nam ostanie podejście do ledwo widocznego schroniska.

W tej mgle czai się schronisko
Gdzieś między tymi nisko osadzonymi chmurami zaczyna prześwitywać błękitne niebo, ale pomimo wszelkich nadziei nie rozpogadza się. W sumie po 40 minutach marszu docieramy do schroniska i wchodzimy do środka zregenerować siły. A regenerować je będziemy słynną drożdżówką z jagodami, wypiekaną na miejscu :)

Nasz cel
Pyszna domowa drożdżówka
W schronisku odpoczywamy jakąś godzinę i gotowi do drogi powrotnej wkraczamy na czarny szlak. Teraz już bezpośrednio i bez żadnych udziwnień wracamy do Złatnej. Zaczyna się nawet przejaśniać.

Hala Rysianka
Początkowo ścieżka jest dosyć szeroka i tylko miejscami się zwęża. Droga mija szybko i bez żadnych utrudnień, a i ludzi też jest niewielu. Po 50 minutach docieramy do znanego już nam rozstaju. Nieopodal zauważamy miejsce pamięci tragicznie zmarłego kierownika schroniska Rysianka.


Dalej już po znanej nam szerokiej autostradzie idziemy w promieniach słońca. I właśnie te promienie rozświetlają całą paletę leśnych barw. Świat wokół robi się kolorowy i magiczny. Taką jesień to ja lubię! :) 




Do samochodu pozostaje nam 10 minut spaceru i nieco zmęczeni kończymy naszą wędrówkę. W sumie kilometrów nie było jakoś wiele, ale duża porcja świeżego powietrza sprawiła, że teraz z chęcią ucięlibyśmy sobie drzemkę. A trasa jak najbardziej do ogarnięcia, kiedy nie ma się zbyt wiele czasu na łażenie ;)

A.N.

18.10.2015


1 komentarz:

  1. Prawie ze ta sama trase zaliczyliśmy dwa lata temu w letnim skwarze..inaczej niż utartymi szlakami..tylko było mnie kolorowo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń