Rycerzowa i Przegibek pogrążone w mroku

Odpuściwszy ubiegły weekend ze względu na kiepską pogodą, w ten zachęceni optymistycznymi prognozami wybieramy się w Beskid Żywiecki. Rano w Bielsku mży, jednak gdy dojeżdżamy samochodem do Rycerki Górnej deszcze ustaje. Jest pochmurnie, ale mimo wszystko liczymy na rozpogodzenie i o 8:00 rozpoczynamy wędrówkę na Rycerzową. Odnajdujemy szlak niebieski i idziemy spokojnym tempem po błotnistej drodze. 

Szlakowskaz
Po krótkim odcinku równym terenem ścieżka skręca w lewo i prowadzi ostro w górę. Czeka nas godzina do Mładej Hory, skąd dopiero będziemy odbijać na Halę Rycerzową. Póki co droga jest szeroka i naprzemiennie prowadzi lasem oraz odkrytym terenem. Na szlaku panuje jak na razie bardziej jesień niż zima, zarówno kolorystycznie i pogodowo. Chmury przelewają się przez pagóry, a słońca wciąż nie widać. 

Mgliście…
Po 40 minutach marszu w błocie docieramy do Mładej Hory, gdzie znajduje s granica pór roku. Wzmaga się nieco wiatr i zaczyna prószyć śnieg. 

Szlak niebieski
Tajemniczy las
Walka zimy z jesienią
Zmieniamy znaki na czerwone i wchodzimy ponownie w las. Szlak prowadzi w górę, a pod nogami pojawia się śnieg, co oczywiście spowalnia naszą wędrówkę. 

Młada Hora
Początek szlaku czerwonego
Już po chwili
Wyżej wiatr się trochę ucisza i droga mija spokojnie. Nagle naszą uwagę przykuwa tabliczka na drzewie. Wpatrujemy się w nią, po chwili dostrzegając napis „Grób Partyzanta”. Oczywiście schodzimy ze szlaku i na chwilę przystajemy, czytając przesłanie: „Ja zginąłem za wolność tego kraju. Ty patrioto młody lub stary zmów za mnie pacierz, gdy zatrzymasz się przy tym gaju”.

Cześć jego pamięci
Im wyżej tym warunki są bardziej zimowe, a roślinność jest wręcz oblepiona przez śnieg. Świerki zastygły w bezruchu, skutecznie owiane mrozem. Po godzinie marszu w końcu możemy odpocząć, idąc po płaszczyźnie. 

Mroźny krajobraz
Zima w górach nie odpuszcza
Po 15 minutach znajdujemy się na Małej Rycerzowej i wciąż z nadzieją na rozpogodzenie wychodzimy z lasu. Czasem to nawet myślę, że skoro idziemy cały czas we mgle to jakie morze chmur się trafi. Ale nic z tego. Na szczycie szaro, buro i ponuro… 

Na szczycie (chyba, bo tabliczki z nazwą brak)
Po chwili schodzimy w kierunku Hali Rycerzowej. Widzę dużo odkrytej przestrzeni, ale nie mam pojęcia gdzie jestem. Rozglądam się za bacówką i w sumie na czuja skręcamy w lewo… Mgła jest niemiłosierna. 

Hala Rycerzowa jakby ktoś pytał
Jest i bacówka
Czujemy się oszukani przez pogodę, bo nawet nie ma ułamka nadziei na rozpogodzenie. Odpoczywamy i rozgrzewamy się w schronisku, nabierając siły na dalszą wędrówkę. Postanawiamy również, że nie ma sensu wdrapywać się na szczyt, bo i tak nic nie widać. Takim sposobem po przerwie obieramy szlak niebieski i trawersując zmierzamy na Przełęcz Przegibek. 

Wędrowcy na hali
Szlakiem niebieskim ku ciemności…
Szlak początkowo mroczny i ciemny później się odsłania. Miejscami jest dość wąsko i ledwo możemy zmieścić obie stopy. Droga ciągnie się niemiłosiernie i po godzinie już wyczekuję schroniska. Niestety dopiero po kolejnych 20 minutach docieramy do rozstaju nieopodal przełęczy. 

Bartek nadaje tempo
Już na rozstaju
Do schroniska czeka nas kolejne 15 minut. Marzę o ciepłej herbacie i zasłużonym odpoczynku. Wewnątrz jest przyjemnie ciepło, a fala gorąca rozleniwia nas doszczętnie. Ostatnią rzeczą na jaką nam się chce to z powrotem wyjść na tą szarugę.

Schronisko PTTK na Przegibku
Po 30 minutach błogiego relaksu czas zmusić się do powrotu. Pocieszający jest fakt, iż szlak zielony jest nam bardzo dobrze znany i wiemy, że jest krótki, łatwi i przyjemny. Po chwili opuszczamy strefę zimy, zamieniając ją na jesień tudzież wiosnę i podziwiając przyrodę docieramy do samochodu. 

Szlak zielony
Za nami
Zima czy wiosna?
Trzeba przyznać, że zaczerpnęliśmy dziś świeżego, górskiego powietrza, ale niedosyt słońca pozostał. Jednak czuję, że wielkimi krokami zmierza do nas wiosna, a już w przyszły weekend odbije sobie niedobór słońca… Gdzie mnie wywieje? Bądźcie czujni :D

A.N.

13.03.2016



5 komentarzy:

  1. Widzę, że ostatni weekend w całych Beskidach był pogodowo jednakowy. Jak szliśmy w sobotę na Lackową to krajobraz późnojesienny, niskie chmury, etc. W niedzielę na Radziejowej zima pełną gębą, bałwana można było lepić. Widoków zero.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja się domyślam, gdzie Cię wywieje ;-) pogoda faktycznie....taka sobie :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pogoda słaba, ale po krajobrazie bym powiedział, że to była wycieczka jesienna, a nie zimowa ;)

    Czekam na słońce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam Artur, pogoda właśnie fajna jak na Beskidy ;) Mroczny klimat jesienny czy zimowy naszym zdaniem najbardziej pasuje do tego pasma :)

      Usuń