Kosmiczne ale nie z kosmosu - Meteory

Nazwa meteory nawiązuje do struktury nie z tej ziemi. Cóż to takiego naprawdę? Meteory to masyw skał piaskowych położonych w środkowej Grecji w okolicy miasta Kalampaka, które osiągają do 540m n.p.m. Niech Was nie zwiedzie ta niewielka wysokość - ich wygląd jest na tyle imponujący, że metry nie grają roli. Na szczytach skał wybudowany został zespół prawosławnych klasztorów - monastyrów, które wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dotychczas meteory widziałam tylko na internetach, ale pewnego dnia nadarzyła się sposobność, by zobaczyć je na żywo. Ma to miejsce przy okazji urlopu na greckim półwyspie Chalkidiki, aczkolwiek kosztowało mnie to trochę samozaparcia i cierpliwości (pobudka o 3:00 i 6h jazdy autokarem). Nie mniej jednak warto!
Gdy nad ranem wjeżdżamy do miasta Kalampaka, kierujemy się bezpośrednio na wzgórza.

Masyw Meteora
Autokar śmiało wywija po serpentynach, a co druga osoba ma strach w oczach (uwierzcie greccy kierowcy to szaleńcy!). Kiedy docieramy na miejsce, podróż i wszelkie niedogodności idą w zapomnienie - co tu dużo mówić: jest szał :) Pionowo opadające skały i położone na ich szczytach klasztory sprawiają niesamowite wrażenie. Meteory są rajem dla wspinaczy, ale podobno obdarzonych silniejszą psychiką, ze względu na trudność dróg i niemożliwość tradycyjnej asekuracji. Tak się składa, że widzimy kilku wspinaczy i spoglądamy nań z ogromnym podziwem. Ściany osiągają do 300 metrów wysokości, a na 170 turniach poprowadzonych zostało około 600 dróg.  
Jeśli chodzi o klasztory to są udostępnione do zwiedzania, ale by wejść do któregokolwiek z nich kobieta musi mieć zakryte ramiona oraz długą spódnicę (dostępne przy wejściu), a mężczyzna spodnie za kolano. Legenda głosi, że św. Atanazy, założyciel najstarszego monastyru (Wielki Meteora) wzniósł się na szczyt na skrzydłach orła. Tak czy inaczej, założył on pierwszy klasztor w 1336r., który był wówczas niedostępnym schronieniem. W sumie wybudowano 24 klasztory, a każdy na innej skale, ale od XVIII w. zaczęły one podupadać (głównie na skutek kłótni opatów oraz erozji nieumiejętnie konserwowanych budynków). Początkowo wszelkie materiały potrzebne do budowy i życia mnichów wciągane były na linach. Odwiedzający również mogli dostać się do monastyrów jedynie w taki sposób. Obecnie część z klasztorów udostępniona jest dla zwiedzających i dla ich wygody wybudowano schody i pomosty. Nie mniej jednak po dziś dzień część budynków jest zamieszkiwana przez mnichów (są to cztery klasztory męskie i dwa żeńskie). 
Tyle moich opowieści, oceńcie sami czy warto się tam wybrać. Moim skromnym zdaniem jest to jedno z tych miejsc, które zapierają dech w piersiach!

Widok z Meteorów na miasto Kalampaka i góry Koziakas
Pierwszy z klaszotorów: św. Stefana Męczennika
Nieodłączny element Grecji - powiewająca flaga
Masyw skalny i jego pionowe ściany
Monastyr Agia Triada, w oddali masyw Koziakas
Widok na cztery klasztory, od lewej: monastyr Agios Nikolaos, monastyr Roussanou,
monastyr Varlaam i monastyr Metamorphosis
I raz jeszcze z nieco dalszej perspektywy
Wielki Meteor - Megalo Meteoro
Widok z tarasu Wielkiego Meteora
Z widokiem na wzgórza
Monastyr Varlaam
Ktoś ma ochotę się powspinać?
By wejść do Wielkiego Meteora musimy pokonać 115 schodów
Wędrówka po schodach :)
Światowe dziedzictwo UNESCO
Wielki Meteor w całej okazałości
Do monastyru Varlaam żywność transportowana jest za pomocą kolejki linowej (po lewej)
Wśród przewodników krąży anegdota, że jeden z przeorów zapytany w czasach,
kiedy kołowrotem wciągano ludzi o to, kiedy wymieniana jest lina, odparł - "kiedy się zerwie" !
Na powrocie mijamy olbrzymi Masyw Olimpu. Może kiedyś tam będę się szwendać... ;)

A.N.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz