Tam gdzie cisza melodię gra - Bukowe Berdo

Passa pogodowa trwa. Po trzech dniach wędrówek organizm domaga się odpoczynku, ale korzystając z kolejnego słonecznego dnia, postanawiamy uciec w góry. Skoro połoniny, trójstyk oraz najwyższy szczyt Bieszczadów mamy już za sobą, przyszedł czas na następny klasyk - Bukowe Berdo. Mając kilka możliwości trasy, niestety żadna nie składa się w sensowną pętlę. Szukam czegoś najbardziej przystępnego i tak pada na szlak żółty z Mucznego + mały gratis 😉
Kwaterę opuszczamy standardowo o 6:00 rano i udajemy się Wielką Pętlą Bieszczadzką do miejscowości Stuposiany, gdzie skręcamy w prawo w kierunku Mucznego. Na trasie czeka nas mała niespodzianka, natomiast na miejscu szybko odnajdujemy początek szlaku i ruszamy w drogę. 


Chodził lisek koło drogi... :D
Muczne
Na starcie czeka nas niewielkie podejście łąką, a potem stopniowo znikamy w lesie. Na moment ścieżka się zwęża, a potem już szerokim traktem prowadzi przez bukowy las. Podłoże jest miękkie i przyjemne, a wędrówka cieniem jest miłą odmianą w upalny dzień. Na szlaku nie ma turystów, co po raz kolejny umożliwia nam kontemplację i obcowanie z naturą. Z pomiędzy drzew dobiega śpiew ptaków i szum liści kołysanych wiatrem. 

Las…
Po 45 minutach czeka nas intensywne, lecz krótkie podejście, po pokonaniu którego wychodzimy na otwarty teren. Odsłania się grzbiet Bukowego Berda oraz rozległe połoniny, a do punktu kulminacyjnego pozostaje nam zaledwie 10 minut marszu. Wraz ze zdobywaniem wysokości niezmienne pojawia się wiatr, póki co delikatny i kojący. Znajdujemy się na 1201m n.p.m. i tam na grzbiecie robimy postój na śniadanie. Na miejscu nie znajdziecie ławki, ale skrawek trawy zdecydowanie nam wystarcza. Jesteśmy sami, w pobliżu nie widać nikogo, a otaczające nas widoki - konkret.

Grzbiet Bukowego Berda oraz Połonina Caryńska
Grzbiet + szlak
Widełki, Magura Stuposiańska, Dwernik, Kamień i Jawornik
Po solidnym odpoczynku, czas na wędrówkę niebieskim szlakiem grzbietem Bukowego Berda. Chcemy przejść je w całości, aż do najwyższego punktu. Podobno najpiękniej jest tu jesienią, kiedy trawy zmieniają kolor na rudo-brązowy, ale zapewne całe Bieszczady są o tej porze roku wyjątkowe. Pozostaje mi wierzyć na słowo, a przy najbliżej okazji sprawdzić to osobiście. Po 10 minutach pokonujemy pierwsze wzniesienie, które jest niesłychanie widokowe. Panorama sięga już nie tylko Połonin, ale również widać Krzemień, Tarnicę, Szeroki Wierch i Rawki. Miejsce jest zjawiskowe i niezmiernie kusi mnie tutaj popas, tyle że Berdo samo się nie przejdzie 😉

Połoniny
Krzemień, Przełęcz Goprowska i Tarnica
Tarnica i Szeroki Wierch, i ja ;)
Powietrze jest dziś wyjątkowo gorące, jak na dość wczesną porę, a z każdym krokiem ku otwartej przestrzeni nasila się wiatr. Na moment opuszczamy ścisły grzbiet i podążamy nieco poniżej między krzaczorami. Do niedawna szlak przebiegał ściśle granią wśród efektownych wychodni skalnych, ale w roku 2014 został poprowadzony poniżej, trawersem, i swoją drogą jestem ciekawa dlaczego - bezpieczeństwo, ochrona przyrody?
My idziemy zgodnie z oznaczeniami i po chwili zaczynamy podejście na najwyższe wypiętrzenie Berda. Kluczymy pośród traw, krzewów, czasem wspinamy się po skałach, ale dopiero na otwartej przestrzeni widzimy co się święci. Wiatr niewyobrażalnie przybiera na sile, tak iż czuję te podmuchy na ciele. Stąpam twardo po podłożu i ostrożnie pokonuje kolejne odsłonięte odcinki. Lekko nie ma. 


Bukowe Berdo i widoczne oba szlaki grzbietowe
Po 25 minutach osiągamy wierzchołek i możemy zapomnieć o posiadówie. Co prawda ławki niezmiernie nas kuszą, ale warunki nie pozwalają swobodnie zaczerpnąć tchu, a co dopiero w spokoju zjeść. Postanawiamy pójść dalej i poszukać dogodniejszego miejsca, nie robiąc nawet zdjęć. Nieznacznie schodzimy do przełączki, by potem rozpocząć podejście na Krzemień. Co prawda na jego północnych stokach nie wieje, więc miejsce do popasu jest idealne, ale decydujemy się podejść jeszcze kawałek na grzbiet i zaspokoić włóczęgową ciekawość. Efekt zwala z nóg!

Tarnica, Siodło, Tarniczka i Przełęcz Goprowska hipnotyzują
Zbliżenie
Szczyt Krzemienia – tam już na nielegalu
Na grzbiecie Krzemienia wiatr również nie daje za wygraną, więc po chwili zadumy wracamy na północny stok i tam na ścieżce robimy postój. Trochę niecodzienne warunki, ale przy braku ruchu turystycznego możemy sobie leżeć, gdzie nam się żywnie podoba 😉 I tak właśnie leżymy i patrzymy na wietrzne Bieszczady. Po raz kolejny przekonuje się, że wiatr jest nieodłącznym elementem tych gór, to właśnie on jest dyrygentem, a melodią szum bieszczadzkich traw. Może bez tego wiatru to nie byłyby te same góry, może przyroda chciała nam pokazać to co najlepsze? Doceniam każdy element obcowania z naturą. Ten urlop z całą pewnością jest pod tym względem wyjątkowy. 

Odpoczynek z widokiem na Berdo
W całości
Grzbiet Krzemienia
Po kilkudziesięciu minutach słodkiego lenistwa dopinamy plecaki i ruszamy po raz drugi zdobyć Bukowe Berdo. Tak jak wspomniałam ciężko było zaplanować jakąkolwiek pętlę, więc pokornie wracamy tym samym szlakiem. Po 10 minutach znajdujemy się na najwyższym wierzchołku grzbietu i teraz już na spokojnie robimy zdjęcia. W zasadzie wcale nie jest tak spokojnie. Nie dość, że wiatr targa nami na prawo i lewo, to w dodatku luźne taśmy od plecaka dostają takiej siły, iż czuje jakby ktoś mnie lał biczem. Ała!

Zbocza Krzemienia – tam urządziliśmy sobie popas
Kopa Bukowska, Halicz i Rozsypaniec
Dobra mina do złej gry :P
Nie zwlekamy z powrotem i mocno wbijając kije, systematycznie tracimy wysokość. Najgorszy jest pierwszy odcinek, potem wiatr nieco słabnie. Na szlaku zaczynają pojawiać się turyści, a nam pozostaje docenić chwile, podczas których mamy okazję podziwiać cały zarys Bukowego Berda: występy skalne, bujną roślinność i zapach lata. Po 20 minutach wchodzimy na cieplejszy teren, gdzie wiatr nie jest aż tak dokuczliwy. 

Przekrój poprzeczny Bukowego Berda, czyli grzbiet ze wszystkimi „gadżetami”
Po kolejnych 20 minutach znajdujemy się na rozstaju szlaków, skąd pozostanie nam tylko wędrówka przez las. Godzina jest jeszcze młoda, więc postanawiamy usiąść i delektować się krajobrazem. Tutaj wiatr już nie jest upierdliwy, także spokojnie możemy zjeść i najzwyczajniej odpocząć. Trasa nas dzisiaj może nie zmęczyła, ale ta walka z wiatrakami…pardon z wiatrem, już owszem. Po kilkudziesięciu minutach ruszamy. Odcinek leśny mija nam nadzwyczaj szybko i po niecałej godzinie meldujemy się przy samochodzie. Upał w dolinie jest niemiłosierny i niemal niezwłocznie szukam odrobiny cienia. Jest godzina 13:00, ale to nie koniec dzisiejszych wojaży. Całkiem niedaleko położona jest miejscowość Tarnawa, ale o tym jakie skrywa sekrety opowie oddzielna relacja. Uwierzcie, to miejsce zasługuje na swój własny tytuł i przysłowiowe 5 minut. 

Parking
Już mi tak trochę głupio zachwalać każdy zakątek Bieszczad, bo w końcu uznacie, że to jest nudne i pewnie podoba mi się wszystko. Jednak właśnie w paśmie połonin podoba mi się wszystko. Sama nie wiem jak to się dzieje, że takie niewysokie pagóry skradły mi wspomnianą duszę. Na szlakach nagle dostaje weny, uporczywie zapisuję coś w notesiku, a potem rozmyślam, godzinami rozmyślam… Bukowe Berdo dopisuje do jesiennej listy i zastanawiam się, które miejsce najbardziej dziś utkwiło mi w pamięci. Bez zawahania odnajduję w myślach punkt widokowy w połowie grzbietu – na Krzemień i Tarnicę. Zdecydowanie tam mogłabym siedzieć godzinami i jak głupia wciąż patrzeć przed siebie. Mogłabym spocząć na rozgrzanym słońcem kamieniu, nogi dyndałyby nad ziemią, a włosy rozwiewał wiatr. O tak…to byłby raj na berdzie…

Made my day <3
A.N.
05.08.2016


4 komentarze:

  1. Też niespodziewanie zostałem fanem Bieszczadów, a wizyta na Bukowym Berdzie była chyba moją najfajniejszą wycieczką w to pasmo. No niby pagóry, ale mają to coś. Jeśli jeszcze jest w miarę pusto na szlakach, to już w ogóle rozkosz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie relacji z Bieszczadów cieszy mnie jak nigdy. Takie dziwne uczucie jakbym przenosiła się w inny wymiar. No skradły mi duszę, jak nic :)

      Usuń
  2. Tak pooglądałam te zdjęcia i mi się Bieszczadów zachciało :P Byłam tylko raz i to na bardzo szybkim wypadzie. Połaziłabym.... :)

    OdpowiedzUsuń