Podróż w czasie – Dolina Balnicy


W Bieszczadach każdorazowo szukam miejsc, w których zaznam ciszy, azylu i pewnego odcięcia od otaczającej rzeczywistości. Można oczywiście te wszystkie rzeczy znaleźć w części wysokiej tego pasma, ale mam poczucie, iż Bieszczady Niskie poruszają jakby bardziej. Przede wszystkim jednak mam tam nieodparte wrażenie podróży w czasie, do śladów naszych przodków, do historii, która miała miejsce przecież całkiem niedawno. Te tereny budzą we mnie odkrywcę, wywołują dreszczyk emocji, a jednocześnie bardzo „dotykają”…
W roku ubiegłym mieliśmy okazję wędrować w okolicach Łupkowa, w tym postanawiamy sprawdzić rejon Balnicy. Chcemy spokojnie przespacerować się przed powrotem do domu, a jednocześnie wykorzystać pogodę, która dopisuje wyłącznie na Podkarpaciu. Samochodem udajemy się w okolice wsi Maniów, gdzie po lewej stronie na końcu zabudowań znajduje się niewielki parking i początek żółtego szlaku. Choć szlak o tym kolorze istnieje tylko na mapie, ponieważ obecnie prowadzi tutaj ścieżka dydaktyczna oznaczona kolorem biało-zielonym. Na początku doliny oczywiście postawione są tablice edukacyjne, które są niesamowicie ważne na takich historycznych ścieżkach, a ja uwielbiam je czytać.


Początek
Trasa ma około 6 kilometrów i prowadzi do końcowej stacji kolejki wąskotorowej, a potem ucieka na stronę słowacką aż do wsi Osadné. Czas przejścia do granicy to około 2,5 godziny w jedną stronę, jednak nie mamy w planach zrobienia całości, a chcemy dojść mniej więcej do połowy – do nieistniejącej wsi Balnica. Na całej swojej długości szlak prowadzi szeroką szutrową drogą praktycznie po równym terenie, co doskonale nadaje mu spacerowy charakter. Początkowo idziemy wąwozem otoczonym niewielkimi wzgórzami, wzdłuż potoku Balniczka. 

Szeroka droga
Jesienne lasy
Zanim upłynął kwadrans, docieramy do tablicy, kierującej nas wąską ścieżką w prawo. Na końcu dróżki liczącej około 500 metrów znajduje się kaplica, a obiekt usytuowany jest obok cudownego źródła i istniał już w 2 połowie XIXw. Legenda głosi, że tutejsze źródło odkrył ślepy dziad, który podążał za szumem potoku, by ugasić pragnienie. Gdy napił się wody i obmył twarz, niemal natychmiast odzyskał wzrok. Po rozgłoszeniu tej wieści, nad źródłem zbudowano kapliczkę i zaczęto odprawiać nabożeństwa na Zielone Świątki. Po wysiedleniach nikt tu nie zaglądał i konsekwentnie podupadała lub ulegała dewastacji. Kaplica została wyremontowana na przełomie XX/XXI wieku, a następnie poświęcona 23.10.2007. Wracamy tą samą ścieżką na szlak. 

Na miejscu
Kaplica w Balnicy
Wewnątrz
Cudowna okolica
Wieś Balnica powstała w roku 1549, a pierwotnie nosiła nazwę Bannica. W 1921r. zamieszkiwało ją 470 mieszkańców w 75 domostwach i nikt wtedy nie podejrzewał, że 24 lata później zostanie całkowicie wysiedlona. Idziemy spacerowym tempem, mijając kilka przydrożnych krzyży, a z każdym krokiem cofamy się w czasie i wnikamy głębiej w te tereny. Jesteśmy zupełnie sami, słychać szum liści, cykanie owadów i żwir pod nogami. To co mnie tutaj urzeka totalnie, to właśnie kontakt z naturą i kompletnie nie potrafię wyjaśnić dlaczego. 

Przydrożny krzyż
Dolina Balnicy
Niby nic, a jednak…
Po 25 minutach docieramy do cerkwiska i cmentarza w Balnicy. Czytamy, że drewniana cerkiew była konsekrowana w 1856r., zniszczona w 1949, a pozostał po niej jedynie zarys fundamentów. W latach II wojny światowej, aby uniknąć zarekwirowania dzwonów zakopano je w sekretnym miejscu, a największy został wykopany dopiero w 2006r. i znajduje się obecnie w skansenie w Sanoku. Na cmentarzu zachowało się kilkanaście grobów, które możemy obserwować z zarastającej ścieżki. Po krótkim spacerze, ponownie wracamy do drogi głównej. 

Cmentarz
Krzyże z tabliczkami pisanymi cyrylicą
To właśnie w tym miejscu znajduje się kulminacyjny punkt nieistniejącej wsi Balnica, ale postanawiamy przespacerować się jeszcze kawałek dalej. Z tablic edukacyjnych dowiadujemy się, że po wysiedleniach Lasy Państwowe rozpoczęły plan zalesienia w Dolinie Balnicy, a drzewostan, który widzimy, ma zaledwie 30-40 lat. Po 20 minutach i dotarciu do przystanku nr 5 postanawiamy wracać, oczywiście tą samą drogą pokonując łącznie dystans 8 kilometrów. 

Czas wracać
Dolina Balnicy to jeden z zapomnianych zakątków Bieszczadów, gdzie z powodzeniem zaznamy ciszy i spokoju, a ruch turystyczny jest znikomy. Tereny te z pewnością spodobają się miłośnikom historii, a tablice edukacyjne zaciekawią i pozwolą lepiej poznać ten region. Wędrówka Doliną Balnicy to trochę taka podróż w czasie, kiedy idąc, wyobrażamy sobie, że nie tak dawno znajdowała się tu wieś tętniąca życiem. Osobiście bardzo czuję takie klimaty. Z pewnością wrócę tu na dłuższy spacer, by eksplorować całość doliny, a może i nawet przeprawić się na Słowację.

A.P.

07.10.2018

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz