Nad poziomem morza - Kubínska hoľa & Minčol


Przyszedł listopad, a wraz z nim nowe słowackie wyzwanie. Tym razem padło na pasmo Magury Orawskiej i przy okazji zdobycie kolejnego szczytu należącego do Korony Gór Słowacji. Kierunek: Minčol!
Naszym punktem startowym będzie ośrodek narciarski Kubínska hoľa SKI, położony powyżej miejscowości Dolny Kubín, do którego docieramy parę minut przed 9:00. Na miejscu nie zastajemy żywej duszy i wcale nie jesteśmy zdziwieni, ponieważ region nastawiony jest na narciarzy, a w listopadzie na próżno ich szukać. 


Kubínska hoľa SKI
Szybko odnajdujemy szlak zielony i ruszamy w drogę. Pierwszy odcinek prowadzi lasem, umiarkowanie w górę, a powietrze jest ciepłe i przyjemne. Trochę niepokoją nas chmury, ponieważ pogoda była zapowiadana zgoła odmienna, ale nie bacząc na przeciwności, żwawo maszerujemy do Chaty pod Kubińską Halą. Ścieżka prowadzi nas trochę łąką, trochę lasem, czasem równolegle do stoku, aż po 40 minutach znajdujemy się przy zbiorniku wodnym o nazwie oraz przeznaczeniu nieznanym… 

Szlak zielony
Zbiornik wodny
Wędrówkę następnie kontynuujemy dla odmiany asfaltem… Droga jezdna pojawia się znikąd i doprowadza nas po 10 minutach do Chaty na Kubińskiej Hali, a tam zastajemy ciszę, spokój i mgłę. Jedyną istotą żywą kręcącą się koło budynku jest biało-czarny kot, poza nim śladów życia nie dostrzegliśmy. Schronisko położone jest na wysokości 1100m n.p.m., posiada 65 miejsc noclegowych i podobno niezły widok. Podobno…

Chata na Kubínskej Holi
Kitty
Naszym kolejnym celem jest oczywiście Kubińska Hala, na którą udajemy się szlakiem żółtym. Na początek czeka nas solidne podejście przez polanę i choć krótkie to można dostać zadyszki. Po 5 minutach znajdujemy się na krzyżówce szlaków i chociaż nasz wariant prowadzi prosto, to my paradoksalnie skręcamy w prawo. Zabieg ten jest jak najbardziej świadomy, ponieważ zaledwie o 10 minut drogi zielonym szlakiem, oddalony jest pomnik ku pamięci ofiar lawiny z 16 stycznia 1968 roku. Przy schronisku wówczas lawina zasypała 6 studentów z Brna i chociaż stok był bezleśny, to lawiny nigdy tu nie występowały. Na miejscu dokładnie opisana jest cała historia oraz umieszczonych zostało 6 głazów oraz 6 słupów z wieńcami. 

Szlak zielony
Przejaśnia się
6 ofiar, 6 głazów, 6 słupów z wieńcami
Następnie wracamy do naszego rozstaju i kontynuujemy wędrówkę szlakiem żółtym. Ewidentnie zauważamy, że pogoda ulega poprawie, a wręcz to my wspinamy się do tej pogody. Wraz z nabieraniem wysokości mgła robi się coraz rzadsza, nad naszymi głowami prześwituje błękitne niebo, a między drzewami zaczyna się laserowy spektakl słońca. Podejście choć intensywne i strome, nie nastręcza nam żadnych trudności i już po kwadransie przewiduje dla nas nagrody. Nagle wychodzimy na polanę, a za nami wyłaniają się wierzchołki ponad chmurami. Słońce oślepia nasze oczy, ale jakże miłe to uczucie.

Lasery w lesie
Tatry po raz pierwszy
Wielka Fatra
Obecnie znajdujemy się Przełęczy Kubińska Hala, a do centralnego punktu na polanie czeka nas około 5 minut. Idziemy wąską ścieżką wśród traw, jesteśmy zupełnie sami, a delikatny wiatr i słońce umilają nam wędrówkę. W pewnym momencie zatrzymujemy się i zamieramy. Kubińska Hala totalnie zaskakuje nas rozległą panoramą. Obserwujemy ponad chmurami Tatry, Tatry Niżne, Góry Choczańskie, Małą i Wielką Fatrę oraz Beskidy na czele z Babią Górą. Tego się nie spodziewaliśmy 😮

Kubińska Hala
Widać już szczyt Minčol
Babia Góra i Pilsko
Tatry
Wielki Chocz i Tatry Niżne

Dalej maszerujemy szlakiem niebieskim, a na najwyższy szczyt pasma Magury Orawskiej czeka nas kwadrans. Na wierzchołku Minčola znajduje się charakterystyczna wieża, a raczej maszt telekomunikacyjny zakończony piłką, który nas przyciągnął w to miejsce. Wygląda on trochę śmiesznie, ale dzięki niemu z łatwością można wypatrzyć Minčol z daleka. Po zapowiadanym czasie docieramy na wierzchołek, a widoki z niego są także niesamowite. Znajdujemy tam również opisaną panoramę, która pomoże w rozpoznaniu poszczególnych pasm i szczytów. Paradoksalnie w miejscu, w którym się znajdujemy, nie jest oznaczony szczyt, a mapa wskazuje go około 500 metrów dalej na szlaku czerwonym. Weryfikujemy stan faktyczny i rzeczywiście tabliczka znajduje się zgodnie z mapą na jednym z drzew. Widoków tu jednak brak, a wkoło tylko las. Wracamy na widokówkę. 

Piłka widoczna ze szlaku
Widok na Tatry
Opisana panorama
Piłka z bliska
Prawdziwy szczyt w lesie
Po konsumpcji śniadania na Minčole, wracamy. Najpierw musimy ponownie zawitać na Kubińskiej Hali, a dalej wędrówkę kontynuujemy dla odmiany szlakiem niebieskim, który jest alternatywną drogą do Chaty pod Kubińską. Widoki wprawiają nas w zachwyt i wciąż nie dowierzam, jakie cudowności oferuje ten rejon i przede wszystkim jakie warunki się nam trafiły. Gdy pojawiamy się w lesie znów czeka nas świetlny spektakl laserów, spotykamy ponownie kociaka ze schroniska i po 30 minutach jesteśmy przy chacie. 

Kubińska Hala po raz drugi
Niesamowity Wielki Chocz
Mała Fatra
Lasery 😮
Niesamowity spektakl natury
Wygodny szlak niebieski
Kociak
Na wysokości chaty ponownie wchodzimy w chmury, które towarzyszą nam aż do samochodu. W Dolnym Kubinie pogoda od rana jest nijaka i nie spodziewałabym się, że kilkaset metrów wyżej warunki nas tak rozpieszczą.
Kubínska hoľa i Minčol mają niesamowity potencjał i nas bardzo zaskoczyły. Dzisiejszą pętlę polecamy wszystkim spragnionym pięknych widoków i rozległych panoram, przy małym wysiłku fizycznym. Nie czytałam dużo o tych miejscach, bo i nie są popularne, a naszą uwagę głównie przyciągnęła charakterystyczna piłka oraz przynależność do Korony Gór Słowacji. Po raz kolejny potwierdziło się, że mniej popularne nie oznacza gorsze, czego najlepszym dowodem było dzisiejsze zbieranie szczęki z ziemi!



A.P.

25.11.2018
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz