Kamzikowe Tatry, czyli Przełęcze Bielskie

Projekt 12 miesięcy w Tatrach jest w toku, więc przyszła pora na czerwiec. Jako że od 16-tego Słowacy otwierają szlaki, postanowiliśmy poczekać do połowy miesiąca i wyruszyć właśnie tam. W ogóle nas zawsze bardziej ciągnie w Tatry Słowackie, bo spokojniej, bo ładniej, bo jakoś tak inaczej. Dlatego wybór jednogłośnie pada na pasmo Tatr Bielskich i tam też udajemy się 18 czerwca.
Wstajemy po 4:00 tylko po to, by już o 7:30 dotrzeć na miejsce. Pogoda od rana jest obiecująca, a wszelkie tego objawy widać w trakcie podróży. Czyż nie pięknie…? 


We’re going to the Tatra’s
Kierunek Tatry
Postój na widokówce
Taki poranek :)
Droga do raju - Bukowina Tatrzańska
Dzisiejszą wędrówkę rozpoczniemy w punkcie Ždiar Strednica, natomiast ukończyć ją chcemy w Javorinie, tym samym pokonując większość szlaków w Tatrach Bielskich. Stamtąd będziemy musieli polskim, tudzież słowackim busem dostać się z powrotem do samochodu, czyli jakby nie było trasę trzeba zamknąć w pewnych ramach czasowych. Start był zaplanowany na 8:30, ale już o 8:00 jesteśmy gotowi. Szlak od samego początku okazuje się bajeczny! Skoro Tatry Bielskie witają nas w taki sposób, to co będzie potem…? 😊

Ždiar Strednica
Zadnie Jatki, Szalony Wierch, Płaczliwa Skała i Hawrań
Widok zapiera dech… i pomyśleć, że jest na wyciągnięcie ręki/nogi ;)
Zadnie Jatki i szlak przez polanę
Płaczliwa Skała, Hawrań i odrobinka Murania
Pogoda igła!
Szlak zaczyna się wybornie :)
Na polanie szukamy pierwszych zielonych oznaczeń, po czym podążamy we właściwym kierunku. Najpierw schodzimy w dół przez łąkę i wkraczamy w Dolinę Mąkową. Po mące ani śladu, ale za to jest szeroka ścieżka i wszechobecny las. Po 25 minutach docieramy do rozstaju ze szlakiem czerwonym, którym będziemy kontynuować wędrówkę. Według tabliczek na pierwszą przełęcz czeka nas 2h 30min, co jest pocieszającym czasem w stosunku do mapy – 3h 15min. Podobno w sezonie pobierana jest opłata za wejście na ścieżkę edukacyjną, ale dziś budka stoi pusta. To jeszcze tylko wspomnę, że rozstaj ma chyba najdłuższą nazwę jaką kiedykolwiek widziałam, także sami ją przeczytajcie 😉

Rázcestie
Ptosowskie Turnie? Któż to wie ;)
Na wstępie czeka nas niewielkie podejście, by potem podążać po równym terenie. Wzdłuż szlaku płynie Rígeľský Potok, a my spokojnie stawiamy kolejne kroki. Pomimo chłodnego poranka dzień jest ciepły, więc niebawem zamieniamy długie spodnie na spodenki i podążamy dalej wzwyż. Szlak niegdyś był jednokierunkowy, co możemy zobaczyć na starych mapach, a także na tablicy edukacyjnej. Teraz jest już obustronny. Póki co wędrówka jest dość nudna, a z czasem szlak się zwęża. Powoli opuszczamy piętro lasu, czyli Dolinę do Regli i wchodzimy w Szeroką Dolinę. 

Poľana pod Hlásnou skalou
Po chwili wędrujemy wśród łąk i traw, całkiem wąską ścieżką. Trzeba uważać szczególnie na pokrzywy, chociaż podobno działają zdrowotnie 😉 W takim otoczeniu jest duszno, a my zaczynamy zakosami zdobywać wysokość. Po prawej stronie mijamy Vodopád Rígeľského Potoka – niewielki, aczkolwiek uroczy. 

Mini wodospad
Podejście jest dość ostre i przy obecnej temperaturze daje spory wycisk. Nie jest jednak aż tak źle, ponieważ wymijamy sporo osób z grupy podążającej przed nami. Grupa Polaków niestety robi dużo hałasu, co mnie trochę irytuje, ale może uda się ich zgubić. Po chwili docieramy do jedynego łańcucha na trasie, który zawieszony jest raczej asekuracyjnie w razie mokrej skały. Dzisiaj go nie tykam. 

Łańcuszek
Szlak obecnie prowadzi po skałach wśród bujnej roślinności. Czasem trzeba uważać na bardziej wyślizgane miejsca, ale ogólnie idzie się nieźle. Trochę zaczyna burczeć nam w brzuchach, toteż rozglądamy się za ławką, których do tej pory było na drodze sporo. Niestety przy takiej ilości ludzi na szlaku wszystkie możliwe miejsca są zajęte, więc podążamy dalej w kierunku celu. Przynajmniej zwiększamy naszą odległość i możemy delektować się odrobiną ciszy. Wciąż równomiernie zdobywamy wysokość, a w nagrodę za naszymi plecami wyłaniają się sielankowe widoki. 

Ždiar, Magurka i Pieniny z charakterystycznym szczytem Trzech Koron
Po długim odcinku zakosami wychodzimy na otwarty teren najpierw wśród krzewów, a później rozlegają się tylko zielone połacie traw. Szlak prowadzi doliną pomiędzy Płaczliwą Skałą a Szalonym Wierchem, a aura jest bajeczna. Czerwiec to idealna pora na odwiedzenie Tatr Bielskich. Pozwólcie się oczarować. 

Zielono mi!
Ždiarska Vidla, czyli po naszemu Płaczliwa Skała
Trochę na głodnego, ale wciąż bez perspektyw miejsca siedzącego, idziemy przed siebie. Oddalamy się od wycieczki i obserwujemy przyrodę, gdy wtem Bartek dostrzega najpierw kozicę, a dalej biegnącego (turlającego) świstaka. Potem drugi, trzeci, czwarty - grubasków na potęgę, ale wszystkie ze sporej odległości. Niestety czar pryska, kiedy pies jednej z Polek zaczyna piskliwie szczekać. Po świstakach i kozicach nie ma śladu… 😔

Za nami - tłoczno, ale widokowo
Co w trawie świszczy – Świstak
Ostatni odcinek na Široké Sedlo przebiega uregulowaną belami drogą. Po łącznie 2h 20 minutach docieramy do celu, gdzie wita nas lodowaty wiatr. Ale co tam wiatr – widoki są zjawiskowe. Znajdujemy się na wysokości 1826m n.p.m. i dech zapiera w piersiach. Jak ja się stęskniłam za Tatrami! 

Ostatni odcinek na „szczyt”, a tym wypadku szczytem jest przełęcz.
Po lewej Apollo11 prosto z księżyca :P
Tatry Wysokie: Wysoka, Rysy, Szeroka Jaworzyńska, Miedziane, Gładki Wierch,
Kozi Wierch, Granaty i Grań Wołoszyna
Kolosy w chmurach: Jagnięcy, Kołowy i Lodowy
Są widoki, jest zaciesz
Po kilku zdjęciach zajmujemy wolną ławkę i wcinamy kanapki. Ależ byliśmy głodni! Ubrana w kurtkę lekko dygocę i próbuję przestawić się na zgoła odmienną temperaturę, aniżeli ta po północnej stronie. Wpatrujemy się w wybitne szczyty, zadziorne granie i łagodne kopy. Po posiłku idziemy parę kroków w kierunku Płaczliwej Skały i tam w odrobinie spokoju szukam ciekawych kadrów na Tatry Wysokie oraz Bielskie.

Kozi Wierch, Granaty i Grań Wołoszyna, z tyłu Waksmundzki Wierch i Koszysta
Żabi Wierch Jaworowy, Zielony Wierch Jaworowy, Zielona Czuba i Szeroka Jaworzyńska;
z tyłu Wysoka, Ciężki Szczyt, Rysy i Niżne Rysy
Szeroka Jaworzyńska, Miedziane, Opalony Wierch, Gładki Wierch i Gładka Przełęcz
Kołowy Szczyt, Lodowy Szczyt oraz Gerlach i Wysoka w oddali
Jagnięcy, Kołowy i Lodowy odsłaniają się
Dolina Zadnich Koperszadów
Płaczliwa Skała
Szeroka Przełęcz Bielska
Szalony Wierch
Zdiar, Magura Spiska i Pieniny
Po około 30 minutach powoli opuszczamy Szeroką Przełęcz, a raczej idziemy trochę wyżej. Zaintrygowało nas miejsce nieco powyżej przełęczy i takie mamy przeczucie, że będą fajne zdjęcia. Chmury przewalają się z minuty na minutę odsłaniając widoki, by potem ponownie zakryć szczyty. Trzeba być czujnym 😉

Łomnica i Kieżmarski wciąż schowane w chmurach
Vyhliadka ;)
Płaczliwa Skała i Szeroka Przełęcz
Siadamy jeszcze na moment na ławce i chłoniemy krajobraz. Chłoniemy też ciszę i spokój, i czujemy się po prostu szczęśliwi. Czegóż chcieć więcej od życia aniżeli tych łąk zielonych i gór wysokich…?
Po sowitym odpoczynku i już naładowanych akumulatorach ruszamy w dalszą drogę. Kolejne do zdobycia mamy Vyšné Kopské Sedlo, czyli inaczej Szalony Przechód. Przełęcz o intrygującej nazwie oddalona jest od nas zaledwie o 15 minut. Ścieżka trawersuje Szalony Wierch i nijak nie jest wymagająca. W dodatku robi się coraz cieplej, co nas niezmiernie cieszy. 


Szlak na Vyšné Kopské Sedlo
Po wspomnianym kwadransie zdobywamy Szalony Przechód i zastanawiam się, co polski autor miał na myśli nadając tę nazwę. Spoglądamy na Szalony Wierch po lewej i Szaloną Kazalnice po prawej. Jest ładnie, ale żeby od razu szaleć? Sporo ludzików bez zatrzymania pędzi dalej (może jakieś ambitniejsze cele?), tymczasem my delektujemy się każdym zakamarkiem tej przełęczy.

Szalony Przechód i Szalony Wierch – 1933m n.p.m.
Ławeczka z widokiem na Szaloną Kazalnicę
Na chwilę opuszczamy przełęcz, ale tylko po to by wspiąć się nieco wyżej. Po naszej prawej znajduje się mały zespół skalny - Szalona Kazalnica (SK - Hlúpa Kazateľnica), którą właśnie zdobywamy. Na szczycie zastajemy punkt widokowy, który w tej chwili jest zupełnie pusty, a panorama rozpościera się zarówno na Tatry Bielskie jak i Wysokie. Fajnie jest mimochodem szczytować, kiedy człowiek nastawi się tylko na przełęcze. Jesteśmy na najwyższym punkcie dzisiejszej trasy – 1945m n.p.m. i jakby nie było to prawie 2000 😉

Płaczliwa Skała i przebyty szlak
Od Rakuskiej Czuby po Jagnięcy
Wyższa niż Jagnięcy
Obserwator…
Shoes for actives ;)
Tatry Bielskie: Jatki, Bujaczy Wierch i Kobyli Wierch
Rusinowa Polana, Wielki Kopieniec, Zakopane i Gubałówka
Płaczliwa Skała i Hawrań z bliska
Po solidnej dawce zdjęć i górskich widoków ruszamy dalej. Dłuższą przerwę przewidzieliśmy w kolejnym punkcie na trasie, czyli Przełęczy pod Kopą. Teraz tam zmierzamy i powinniśmy dotrzeć za bagatela 10 minut 😉 Czas mamy świetny, więc jak tylko pogoda dopisze, będziemy mogli spędzić tam więcej cennych minut. Po chwili spostrzegamy na stoku dwie kozice skubiące trawę. Jesteśmy niepocieszeni, ponieważ oboje mamy chrapkę na jakieś bliższe spotkanie, ale najwyraźniej to musi nam wystarczyć. Póki co docieramy do widokówki, gdzie po raz pierwszy odsłania nam się Łomnica. 

On
i Ona
Podążając wciąż szlakiem czerwonym zbliżamy się do Przełęczy Pod Kopą, gdy wtem zatrzymuje nas jeden rogaty osobnik. Spostrzegamy kolejne kozice i to w całkiem małej odległości, więc skradamy się do nich powoli, ale niestety nie chcą współpracować 😉 Niepocieszeni docieramy na Kopské Sedlo, gdzie czeka nas niebywała niespodzianka. Stadko kozic nie bacząc na nic, wpiernicza trawę tuż obok przełęczy. Podchodzę ostrożnie i mam swój moment 😃

Te pozować nie chciały
A ta okazała się modelką
Raz, dwa, trzy Kamzík patrzy
Profilowe :)
Stadko w komplecie
Kamzík pod Jahňacím
Po ostudzeniu emocji szukamy miejsca, by należycie odpocząć. Słońce wychodzi zza chmur jak na zamówienie i w ciepełku rozwalamy się na trawie, zdobywając mimochodem Kopský Hrb. Żyć nie umierać 😊

Zbocze Małej Bielskiej Kopy, a w tyle: Kieżmarski, Grań Wideł, Łomnica, Kozi i Jagnięcy Szczyt
Kolosy: Kieżmarski, Widły i Łomnica
Przełęcz pod Kopą
Murań, Nowy Wierch, Hawrań i Płaczliwa Skała
Sławetna kopa pod która jest przełęcz, czyli Bielska Kopa
Kiedy czujemy się wypoczęci, zbieramy się do dalszej drogi, ale nie będzie to daleka podróż. Czeka nas ostatni punkt programu czyli Predné Kopské Sedlo, które mamy już w zasięgu wzroku. Wzniesienie jest na tyle niewielkie, że po kilku minutach jesteśmy na miejscu. Z góry obserwujemy Dolinę Białych Stawów, którą odwiedziliśmy we wrześniu ubiegłego roku.

Wielki Biały Staw
Dolina Białych Stawów i widoczny szlak na Rakuski Przechód
Kieżmarski Szczyt i Rzeżuchowe Turnie
Jagnięcy Szczyt i Kozi Grzebień
Siadamy tylko na chwile ciesząc się życiem, ale ponownie wzmaga się lodowaty wiatr, więc niebawem szykujemy się do zejścia. Wracamy na Kopské Sedlo i stamtąd kierujemy się w lewo. Będziemy podążać szlakiem niebieskim, który Doliną Zadnich Koperszadów sprowadzi nas do miejscowości Javorina. 

Szlak niebieski – Dolina Zadnich Koperszadów
Wąska ścieżka trawersuje zbocza Płaczliwej Skały i Hawrania delikatnie opadając w dół, a po drugiej stronie możemy podziwiać Jagnięce. Po chwili zaczyna delikatnie kropić, ale nie przejmując się zbytnio idziemy dalej. Niestety nagle z nieba leci ściana wody, więc jesteśmy zmuszeni do postoju i błyskawicznego założenia kurtki oraz ochraniacza na plecak i aparat. Tak nam mija wędrówka w deszczu przez 20 minut, po czym ulewa ustaje. Powietrze jest tak duszne, że schniemy w momencie i zgodnie uznajemy, że pora zatrzymać się na kanapkę. Wszakże ostatni raz jadłam na Szerokiej Przełęczy, bo potem z wrażenia zapomniałam o tak przyziemnych potrzebach 😉

Hawrań i Płaczliwa po deszczu
Zielony krajobraz
Po solidnej posiadówie w altance czas ruszać dalej. Musimy pamiętać o kontrolowaniu czasu, tak aby dotrzeć w porę na autobus. Na razie jednak nie mamy się czym martwić, bo minut mamy w zapasie. Szlak niebieski w dalszej części prowadzi szeroką drogą wzdłuż Koperszadzkiego Potoku. Pod dostatkiem jest zadaszonych miejsc do postoju, a zejście jest przyjemne bez żadnych stromizn. 

Spacerniak
Po 50 minutach znajdujemy się na Polanie pod Muraniem, a pogoda w dolinie jest zgoła odmienna od tej górskiej. Tutaj nie ma śladu po deszczu, a słońce daje na pełnych obrotach. Czas na zrzucenie kurtki, złożenie kijów i spokojnym krokiem ruszamy do wylotu Doliny Jaworowej. Pozostało 30 minut wędrówki. 

Polana pod Muraniem
Murań
Za nami...
Do Tatrzańskiej Jaworzyny docieramy bez żadnej obsuwy dokładnie w 30 minut. Rozglądamy się wokół i po chwili zauważamy przystanek. Weryfikujemy polski bus STRAMA i słowacki SAD, po czym spokojnie czekamy na pierwszy z nich – odjazd za 0,5h. 

Tatranská Javorina
Dokładnie o 16:53 wsiadamy do autobusu i za 1€ jedziemy do przystanku Ždiar Strednica. Po nie więcej jak kwadransie wyskakujemy z busa i przesiadamy się już do własnego środka transportu. Jest pięknie, jest ciepło, a my jesteśmy nakręceni. Przy samochodzie jeszcze raz spoglądamy na Tatry Bielskie.

Popołudniowy krajobraz
Zadnie Jatki oraz wzgórze Brehy
Mało jest wytyczonych w Tatrach Bielskich szlaków, ograniczone opcje, ale to co zdołaliśmy zobaczyć, zaspokoiło nasze górskie oczekiwania. Trasa była łatwa, lekka i przyjemna, i polecamy ją każdemu, kto chce odkryć fenomen tego pasma. Tym bardziej polecam Bielskie w czerwcu, kiedy mienią się we wszystkich odcieniach zieleni.
Nam pozostaje wracać do domu, a około 18:00 z Tatrami żegnamy się tak… 


Polana Głodówka
W kierunku Tatr Wysokich

A.N.

18.06.2016


2 komentarze:

  1. Jeszcze nie miałam okazji być w Bielskich, a zawsze kuszą czy to z drogi, czy z innych szczytów. To co mnie zniechęca to właśnie słaba sieć szlaków. Zdjęcia z wycieczki rewelacyjne, piękne panoramy na tatrzańskie granie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się zdecydujesz to koniecznie na początku słowackiego "sezonu" :) ja byłam zachwycona, a pogoda i tak nie była czyściutka.

      Usuń